Spotkanie rozpoczęło się dokładnie po myśli podopiecznych Lorenzo Micellego. Atomówki nie miały najmniejszych problemów z wypracowaniem sobie dość poważnej przewagi, którą sukcesywnie powiększały. Sopocianki realizowały założenia taktyczne, a kluczem do tego była silna, zdecydowana zagrywka. Premierowa odsłona skończyła się tak naprawdę… w mgnieniu oka. Przy prowadzeniu 18:7 nie można bowiem mówić o walce, bo tego gubiącym się na boisku siatkarkom KSZO z pewnością zabrakło (25:14).

Zupełnie inaczej wyglądał set drugi. Wszystko dlatego, że gospodynie poczuły się zbyt pewnie, a przyjezdne zamiast być rozbite wysoko przegraną poprzednią partia, wręcz dominowały na boisku. Znacznie spadał jednak procent sopockiego przyjęcia, słabiej wyglądała też gra w obronie. W zespole KSZO grę zaczęły unosić Katarzyna Brojek i Joanna Kuligowska, po drugiej zdecydowanie Brittnee Cooper. trochę urozmaicenia do gry sopocianek wniosła Deja McClendon, która w połowie drugiego seta zmieniła Klaudię Kaczorowską. Sytuacja wyglądała jednak nieciekawie – KSZO prowadziło już nawet 17:14 i utrzymało tę przewagę az do stanu 23:20. Na szczęście w porę trener Micelli zdecydował się przycisnąć rywalki za pomocą fenomenalnej zagrywki Justyny Łukasik, która zameldowała się na boisku za Brittnee Cooper. Bohaterką końcówki była zaś inna środkowa – Zuzanna Efimienko. To właśnie głównie dzięki jej blokom zielono-niebieskie wygrały 26:24.

Gra sopocianek falowała także w trzeciej partii meczu. Mimo wszystko nieźle radziła sobie w ataku Katarzyna Zaroślińska, choć jej wysoki rezultat punktowy mógłby być z pewnością wyższy gdyby nie skuteczny blok siatkarek KSZO. W połowie seta to przyjezdne dość niespodziewanie wyszły na dość niespodziewane prowadzenie 16:14. I choć po chwili wynik się zrównał, było widać, że goście nie zamierzają tym razem dać za wygraną. Tak też się stało – od remisu 18:18 KSZO zaczęło grać konsekwentnie na czele z Brojek i Kamilą Ganszczyk, jak i Sophie Godfrey, a po chwili triumfowało przy rezultacie 25:23.

Atomówki – złe na siebie same – rozpoczęły od mocnego uderzenia trzeciego seta. Podobnie jak set pierwszy, ten także przebiegł właściwie bez historii. Prym po sopockiej stronie wiodły Cooper i Zaroślińska, ale dobrze też odnalazła sie na boisku Kaczorowska. Ostatecznie znów rozbite zagrywkami Atomówek, podopieczne Dariusza Parkitnego przegrały wysoko 17:25.

 

PGE Atom Trefl Sopot – KSZO Ostrowiec 3:1 (25:14, 26:24, 23:25, 25:17)

 

PGE Atom Trefl Sopot: Leys (5), Bełcik (4), Efimienko (9), Cooper (13), Kaczorowska (10), Zaroślińska (18), Durajczyk (L) oraz McClendon (9), Kaczmar (2), Łukasik (2)

KSZO Ostrowiec: Brojek (14), Ganszczyk (10), Bawoł (3), Kuligowska (13), Tobiasz (4), Godfrey (6), Nowakowska (L) oraz Stefańska, Grzelak, Wasiljewa

 

 

Katarzyna Wirkowska

Foto: Zimowit BUJKO

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *