W „andrzejkowe” popołudnie, 30 listopada 2014 roku, na stadionie im. ojca Władysława Augustynka w Nowym Sączu odbył się ostatni już mecz rundy jesiennej rozgrywek o mistrzostwo I ligi piłkarskiej w wykonaniu Arki Gdynia. Niestety, żółto-niebieskim nie udało się zakończyć pierwszoligowej jesieni w pozytywny sposób. Gospodarze, drużyna miejscowej Sandecji, pokonała drużynę z Gdyni w stosunku 3:1, przerywając wspaniałą passę czterech zwycięstw drużyny Grzegorza Nicińskiego. Zawodnicy Sandecji, w szeregach których dzielił i rządził Łukasz Grzeszczyk wykorzystali wszystkie błędy żółto-niebieskich, których było wyjątkowo za dużo. Sam Grzeszczyk zasłużył na osobną notkę, gdyż popisał się dwiema asystami, a także bramką.

Trzeba jednak oddać gdynianom, że początek meczu należał do nich. Arka dobrze weszła w spotkanie. Grała szybko. Narzuciła szybkie tempo gry – było podwajanie, a nawet potrajanie w kryciu. Zespół Nicińskiego zdominował środek pola, wyszedł wysokim pressingiem i ograniczył poczynania gospodarzy w ofensywie. Przede wszystkim pozbawił Sandecję jej największych atutów, bo odcięci od podań skrzydłowi – Armand Ella Ken i Maciej Bębenek nie byli w stanie przeprowadzić efektownych szarż w bocznych rejonach boiska. Przewaga arkowców przejawiała się nie tylko w posiadaniu piłki (w tym elemencie Arka była wyraźnie lepsza od gospodarzy), ale także w sytuacjach bramkowych. W 12. minucie w zamieszaniu w polu karnym strzelało dwóch piłkarzy Arki i obaj – Michał Nalepa oraz Marcus da Silva – zostali zablokowani.

Arka nie przestawała nacierać na bramkę Sandecji. Napór Gdynian trwał dość długo, okazję miał nawet Antoni Łukasiewicz, który w szesnastce oddał instynktowny strzał, ale Marek Kozioł obronił. Najładniejszą akcję gdynianie przeprowadzili po trójkowej wymianie da Silva – Nalepa – Michał Szubert zakończoną niecelnym strzałem tego ostatniego. 5 minut później wszystkie niewykorzystane akcje się zemściły. Po podaniu Grzeszczyka z 20 metrów w polu karnym piłkę przejął kapitan drużyny gospodarzy – Maciej Bębenek (o którym należy wspomnieć, że latem w pierwszym meczu Arki na stadionie w Gdyni, był najlepszym zawodnikiem na boisku), po czym z zimną krwią umieścił ją w siatce Arki, zamieniając wynik na 1:0 dla Sandecji w 41 minucie.

 

Na początku drugiej połowy to gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali coś zdziałać swoim atakiem pozycyjnym (co dość nieźle im wychodziło, na grę Sandecji naprawdę przyjemnie się momentami patrzyło). W 50. minucie, o groźny strzał z rzutu wolnego pokusił się Grzeszczyk. Tak jak w przypadku Arki, stare piłkarskie porzekadło, o niewykorzystanych okazjach ponownie sprawdziło się. W 55 minucie po strzale Nalepy zza pola karnego wypluł przed siebie piłkę Kozioł, co z zimną krwią wykorzystał Szubert, wyrównując wynik meczu. Od tego momentu to Arka zaczęła przeważać w posiadaniu piłki, lecz biało-czarni wychodzili z zabójczymi kontrami, które rozgrywali bardzo szybko jak na pierwszoligową drużynę. W zabójczy sposób jedną z nich w 65. minucie wykorzystał Ella Ken, który otrzymał piłkę po przedłużeniu głową przez Grzeszczyka i wpakował ją niemal do pustej bramki.

Przez ostatnie 20 minut meczu, goście grali agresywnie i starali się coś zdziałać pod polem karnym Sandecji, jednak praktycznie nic z tego nie wynikało, a ich wysiłek był daremny. Jednak ten nudnawy okres wynagrodziła kibicom akcja, którą bez wahania można określić akcją kolejki: nisko zawieszona piłka po rzucie rożnym, podbita piętką przez Bębenka, uderzona przewrotką (na zdjęciu) przez Fabiana Fałowskiego, którą obronił Jakub Miszczuk, ale zaraz potem dobita przez Grzeszczyka zatrzepotała w bramce. Akcja była świetna, a kibice na stadionie mogli być już praktycznie pewni wygranej swojej drużyny. Arka w końcówce zaczęła grać już totalnie bez barw, nawet pomimo niezłego strzału z rzutu wolnego Brazylijczyka da Silvy, nie udało jej się nawet złapać kontaktu, ostatecznie poniosła porażkę w Nowym Sączu 1:3, kończąc swoją świetną passę 4 zwycięstw z rzędu.

Jako podsumowanie meczu niech posłużą słowa Łukasza Kowalskiego: – Wypunktowali nas jak rasowy bokser. 

Sandecja Nowy Sącz – Arka Gdynia 3:1 (1:0)

1:0 – Bębenek 41′
1:1 – Szubert 55′
2:1 – Ella Ken 65′
3:1 – Grzeszczyk 81′

Składy:

Sandecja Nowy Sącz: Marek Kozioł – Marcin Makuch, Dawid Szufryn, Przemysław Szarek, Sebastian Szczepański, Maciej Bębenek (90 +2′ Rudolf Urban), Matej Nather, Cheikh Niane, Łukasz Grzeszczyk, Armand Ella Ken (84′ Irakli Gerkenaszwili), Mouhamadou Traore (67′ Fabian Fałowski).

Arka Gdynia: Jakub Miszczuk – Łukasz Kowalski, Alan, Krzysztof Sobieraj, Marcin Warcholak, Marcus Vinicius da Silva, Michał Nalepa (82′ Antonio Calderon), Antoni Łukasiewicz, Paweł Wojowski (68′ Aleksander Jagiełło), Grzegorz Lech (71′ Maciej Wardziński), Michał Szubert.

 

Żółte kartki: Łukasz Grzeszczyk (Sandecja) –  Łukasz Kowalski, Alan, Antonio Calderon (Arka)

 

Sędzia: Tomasz Radkiewicz (Łódź)

 

Widzów: 1200.

 

 

Aleksander PISAREK

———————————————————–

na podstawie relacji w Orange Sport TV 

Foto: Michał Puszczewicz, www.arka.gdynia.pl 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *