16 listopada na stadionie GOSiR w Gdyni odbyło się spotkanie rozgrywek o mistrzostwo I ligi między Arką Gdynia, a GKSem Katowice, zwanym popularnie GieKSą. Mecz rozpoczął się dobrze dla katowiczan. Szybko zdominowali Arkowców, rozgrywając piłkę na ich połowie. Kilka razy byli bliscy posłania dobrej prostopadłej piłki za linię obrońców, ale dobrze spisywał się duet Krzysztof Sobieraj – Alan Fialho. Nie zmieniło to faktu, że na boisku niepodzielnie panowała GieKSa. Katowiczanie byli bardzo bliscy objęcia prowadzenia po strzale Kujawy, ale napastnik GKS-u fatalnie spudłował z kilku metrów. Widać było, że drużyna z Katowic prezentuje dużo wyższy poziom niż ekipy beniaminków, które wcześniej gościły w Gdyni. Zawodnicy ze stolicy górnego Śląska świetnie radzili sobie w rozegraniu, grając szybko piłką po ziemi. Widać było, że futbolówka im nie przeszkadza. Znakomite zawody rozgrywał doświadczony kapitan, wracający po kontuzji ofensywny pomocnik Przemysław Pitry, najlepszy na boisku w barwach GKSu.

Arka wydawała się dość bezradna, ale to jednak gospodarze objęli w tym meczu prowadzenie. Gol był zasługują Alana Fialho, który kapitalnie uderzył zza pola karnego. Katowiccy piłkarze byli wściekli na sędziego w tej sytuacji, bo uważali, że chwilę przed golem Brazylijczyka faulowany był Rafał Pietrzak. Sytuacja była ciężka do oceny. Po meczu trener gości, Artur Skowronek, skupił się głównie na wytykaniu błędów sędziowskich, upatrując w nich powodu porażki swojej drużyny. Jednak co z tego, że GKS prowadził grę, jeśli tak naprawdę nie potrafił sobie wykreować zbyt wielu klarownych sytuacji do zdobycia bramki?

Zawodnicy GieKSy na dobre zdenerwowali się na arbitra na początku drugiej połowy, gdy ten podyktował rzut karny dla Arki. Sędzia uznał wtedy, że Łukasz Pielorz zagrywał piłkę ręką we własnym polu karnym, a nie widział, że wcześniej piłkarz GKS-u był popychany. Jednak błąd popełnił tutaj zawodnik drużyny z Katowic. Gdyby się przewrócił, rzutu karnego by nie podyktowano, a sędzia odgwizdałby faul na nim, jednak jak widać łatwiej po porażce usprawiedliwiać się błędami sędziowskimi, zamiast skupić się na własnych. Przeciwko tej decyzji najmocniej protestował trener Skowronek, za co został wyrzucony na trybuny. Protesty jednak nic nie dały, a „jedenastkę” na gola zamienił Marcus Da Silva, dla którego była to druga bramka z rzędu w ostatnich tygodniach, a także 999 bramka Arki w historii jej występów na drugim poziomie ligowym.

Arka znalazła się w świetnym położeniu – dwubramkowe prowadzenie w 60 minucie zapewniało jej spore bezpieczeństwo. Jednak nie na długo – nadzieję na dobry wynik dał gościom Kamil Cholerzyński, który ładnym uderzeniem głową po rzucie rożnym strzelił kontaktowego gola. Katowiczanie mieli pół godziny, aby przynajmniej doprowadzić do wyrównania, ale Arka szczelnie zaryglowała dostęp do swojej bramki i w efekcie to ona wygrała. 

– Zdobyliśmy trzy punkty po ciężkim meczu. Zagraliśmy słabiej, ale sztuką jest zagrać słabiej i wygrać. To był dla nas ciężki mecz. Wiedzieliśmy, czego się spodziewać. GKS ma dobrą ofensywę i to potwierdził – powiedział po spotkaniu szkoleniowiec gospodarzy Grzegorz Niciński. Jest w tym dużo prawdy. Gdyby ten mecz odbył się we wrześniu, Arka prawdopodobnie by go przegrała. Widać po zawodnikach żółto-niebieskich, że nauczyli się grać bardziej konsekwentnie i koncentrować na poprawnej grze w obronie – to może się podobać. Zespół niekoniecznie musi grać ładnie. Wyniki zawsze mogą go obronić przed krytyką. 

Za tydzień ostatni w tym sezonie mecz w Gdyni. Arka podejmie Dolcan Ząbki, z którym w ubiegłym sezonie dwukrotnie przegrała, a jej katem był wówczas obecny już piłkarz Cracovii Dariusz Zjawiński. Ani jego, ani trenera Roberta Podolińskiego w Ząbkach jednak już nie ma. Arka to także inny zespół. Zapowiada się interesujący mecz, na który już teraz wszystkich zapraszamy.

 

Arka Gdynia – GKS Katowice 2:1 (1:0) 

1:0 Fialho 29′

2:0 Da Silva 60′

2:1 Cholerzyński 63′

 

Arka: Miszczuk – Glauber (46. Kowalski), Fialho, Sobieraj, Warcholak, Da Silva, Nalepa, Ława, Wojowski (80. Jagiełło), Lech (46. Łukasiewicz), Szubert.

 

GKS: Bucek – Czerwiński, Cholerzyński, Pielorz, Pietrzak – Januszkiewicz (81. Ceglarz), Duda (75. Bodziony), Pitry, Sobotka (76. Zapotoczny) – Kujawa, Goncerz.

 

Żółte kartki: Łukasiewicz, Szubert (Arka) – Cholerzyński, Pielorz, Duda, Kujawa (GKS)

 

Sędzia: Artur Aluszyk (Szczecin).

 

 

Aleksander PISAREK,

Foto: Ziemowit BUJKO

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *