8 listopada 2014 roku w Grudziądzu odbył się mecz o mistrzostwo piłkarskiej I ligi pomiędzy Olimpią Grudziądz (najstarsza drużyna w lidze, w pierwszej jedenastce tylko jeden gracz, obowiązkowy młodzieżowiec, nie miał ukończonych trzydziestu lat), nazywaną przez niektórych „reprezentacją domu seniora w Grudziądzu”, a zespołem Arki Gdynia.

Trener Grzegorz Niciński postawił na identyczną wyjściową jedenastkę, która przed tygodniem 1:0 pokonała Chrobrego Głogów. Ponownie na prawym skrzydle wystawił Marcusa da Silvę, który odpłacił mu się strzeleniem pierwszej od ponad roku bramki dla Arki. W wywiadzie dla Sportowej Gdyni, Marcus wypowiedział się już o swojej grze na prawym skrzydle. Wygląda na to, że szkoleniowiec Niciński, w przeciwieństwie do poprzednich trenerów Arki, uważa, że Marcus najwięcej może dać drużynie grając na skrzydle, skupiając się na pojedynkach jeden na jednego, które są jedną z największych zalet brazylijskiego piłkarza.

To bardzo doświadczony zespół, ale, jak wiadomo, doświadczenie nie gra i myślę że pomimo tego że znajdują się w czołówce to na pewno nas nie zlekceważą. Wiek nie gra, gra umiejętność zawodników ale myślę, że damy sobie radę i musimy w to wierzyć – mówił po spotkaniu z Chrobrym Głogów Marcus, pokazując, że sam na pewno przeciwnika się nie boi.

Arka wypunktowała Olimpię niczym bokser, nokautując ją trzema potężnymi sierpowymi już w pierwszej połowie.

Mecz mógł znakomicie ułożyć się jednak dla gospodarzy. Po błędzie obrony w idealnej sytuacji znalazł się Arkadiusz Aleksander. Jednak były napastnik żółto-niebieskich fatalnie spudłował, uderzając głową z pięciu metrów. Kilka minut później, groźnie – lecz niecelnie – z 20 metrów uderzał Denis Popović.

Istnieje pewne piłkarskie porzekadło, które bardzo często się sprawdza – niewykorzystane okazje kochają się mścić. I zemściły się na Olimpii w przyjemny dla oka kibiców sposób. W 13. minucie świetną, dwójkową akcję Alan FialhoMichał Szubert wykończył ten pierwszy. Coraz pewniej czujący się w gdyńskiej drużyny obrońca z Brazylii umiejętnie wyprzedził rywala, przejął piłkę, odegrał ją prostopadle do Szuberta. Napastnik Arki wycofał na 12-13 metr, gdzie stał już podążający za akcją Alan, który mocnym strzałem między nogami pokonał Łukasza Sapelę. Dzięki bramce, Arkowcom urosły skrzydła. Efektem tego były „szarże ułańskie” żółto-niebieskich na bramkę strzeżoną przez byłego bramkarza GKS-u Bełchatów, z których wyniknął np. niecelny strzał Michała Nalepy.

Osobne słowo należy powiedzieć na temat Marcusa da Silvy – od początku meczu był bardzo aktywny, zarówno w ataku, jak i obronie (w jednej sytuacji świetnie zablokował Aleksandra).

W 39 minucie podwyższył wynik spotkania na 2:0, wykorzystując błąd obrony. Strzał z 16 metra zaskoczył Sapelę, który nie miał większych szans odpowiednio zareagować.

Arkowcy na tym nie poprzestali i poszli za ciosem. Na boisku wychodziło im niemal wszystko, sprzyjało też szczęście – jak choćby w końcówce pierwszej połowy, kiedy Marcin Kaczmarek po minięciu dwóch obrońców miał przed sobą tylko bramkarza, ale w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońcę żółto-niebieskich. Wcześniej z kolei Arkowcy przeprowadzili bardzo ładną akcję, którą na gola zamienił Paweł Wojowski. Perfekcyjne podanie posłał do niego Glauber Souza Couto, Pawłowi wystarczyło praktycznie tylko dostawić nogę. Asysta tego zawodnika oznacza, że w każdą bramkę Arki wkład mieli piłkarze z Brazylii (stąd tytułowa samba).

Już krótko po rozpoczęciu drugiej połowy, Arka mogła powiększyć swoje prowadzenie, jednak Wojowski nie dał rady domknąć akcji po zagraniu Szuberta. Z każdą minutą gospodarze zaczęli grać coraz bardziej nerwowo. Ich gra nie była składna, za to gdynianie wyczekiwali na rywala na swojej połowie i odgryzali się szybkimi kontratakami. Można powiedzieć, że ten mecz bardzo przypominał mecze Arki z takimi rywalami jak Chojniczanka albo Wigry Suwałki, lecz tym razem role były odwrócone.

Gdy w 58. minucie za dwie żółte kartki boisko musiał opuścić strzelec pierwszej bramki Fialho, Olimpia przeszła na ustawienie z trzema napastnikami. Gospodarze coraz żwawiej i częściej atakowali, a grająca w osłabieniu Arka jeszcze bardziej cofnęła się na własną połowę. Jednak ataki Olimpii były bardzo nieudolne, w ich poczynania wkradała się nerwowość, a im bliżej było końca meczu, tym bardziej piłkarze z Grudziądza byli bezradni. Gdynianie mieli też szczęście, kiedy w zamieszaniu bramkowym w dobrej sytuacji w bramkę nie trafił Oskar Trzepacz. W końcówce Olimpia sprawiała wrażenie pogodzonej z wysoką porażką, zwłaszcza gdy siły się wyrównały (czerwona kartka dla Kaczmarka). Gdynianie dowieźli trzybramkowe prowadzenie i w znakomitych humorach wracali do Gdyni. Na pewno pomoże to z wysoko notowanym rywalem – GKSem Katowice, z którym ostatni mecz Arka również wygrała różnicą trzech bramek. Było to ostatnie tak przekonujące zwycięstwo Arkowców przed sobotnim meczem. Wszyscy mamy nadzieję na powtórkę za tydzień w Gdyni!

Ogólnie mówiąc, gra Arki w końcu może się podobać. Gdynianie zagrali świetnie pod względem taktycznym, w Grudziądzu gdynianie oprócz ładnej dla oka piłki zaprezentowali konsekwentną grę i mądrość taktyczną. To się chwali i myślę, że można to traktować jako dobry prognostyk przed ostatnimi spotkaniami rundy jesiennej I ligi.  

Olimpia Grudziądz – Arka Gdynia 0:3 (0:3)

0:1 – Alan Fialho 13′
0:2 – Marcus Vinicius 38′
0:3 – Paweł Wojowski 44′

 

Składy:

Olimpia: Sapela – Jaroch (56′ Trzepacz), Łabędzki, Piter-Bucko, Woźniak – Kaczmarek, Kłus (46′ Cieśliński), Popović, Rogalski, Szczot (69′ Smoliński) – Aleksander.

 

Arka: Miszczuk – Glauber, Alan, Sobieraj, Warcholak – Vinicius (74′ Kowalski), Nalepa, Ława, Lech (57′ Łukasiewicz), Wojowski – Szubert (73′ Wardziński).

 

Żółte kartki: Łabędzki (Olimpia) oraz Alan, Warcholak, Kowalski (Arka).

 

Czerwone kartki: Kaczmarek (Olimpia) 89′ – za faul  oraz Alan (Arka) 56′ – druga żółta

 

Sędzia: Szymon Lizak (Poznań).

 

 

Aleksander PISAREK

foto: www.arka.gdynia.pl 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *