18 października na Narodowym Stadionie Rugby starli się ze sobą wirtuozi gitary i mistrzowie pióra i mikrofonu. Zwyciężyli co ostatni 5:4. Nie zabrakło emocji, pięknych akcji z jednej i z drugiej strony, efektownych parad bramkarzy, spięć w walce o piłkę. O sukcesie dziennikarzy przesądziły indywidualności, a szczególnie szybki jak błyskawica zawodnik z numerem 8, zdobywca trzech bliźniaczo podobnych bramek. Muzycy grali bardziej zespołowo i ich bramki padały po nie mniej efektownych akcjach, ale w wykonaniu dwóch, trzech, czasem większej liczby graczy. Swoją cegiełkę do sukcesu żurnalistów dołożył też w końcówce sędzia, który dopatrzył się faulu w polu karnym i wskazał na „wapno”.

Chociaż w meczu wynik był sprawą raczej drugorzędną oba zespoły zagrały z pełnym zaangażowaniem. Świadczy o tym choćby fakt, że broniący bramki muzyków w pierwszej połowie Elton Waskowski, po zmianie w drugiej części meczu zagrał w polu i nawet asystował przy jednej z bramek.

W przerwie meczu odbył się sportowy pokaz tresury chartów, tzw. „Whippetów”, łapiących w locie dyski zwane dog-frisbee, którą zademonstrował ich właściciel i zarazem trener Glenskii Meyer.

Szkoda tylko, że liczba osób na boisku i na ławkach rezerwowych była prawie równa liczbie widzów na trybunach. Szkoda też, że nie zaszczycił go swoją obecnością przynajmniej na chwilę, by wykonać symboliczne kopnięcie, patron honorowy tego wydarzenia, prezydent Gdyni Wojciech Szczurek. Tym samym cel nadrzędny, jakim było zbieranie funduszy na Hospicjum im. św. Wawrzyńca osiągnięty został tylko w niewielkiej części. Jaki bowiem dochód można wygenerować z kilkudziesięciu biletów-cegiełek?

Ziemowit BUJKO

Foto: autor

 {gallery}articles/20141019{/gallery}

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *