Mimo dającego się zauważyć ewidentnego spadku formy Rottweilerów, należy podkreślić bardzo dobrą grę gdynian, a szczególnie wyczekiwane z utęsknieniem otworzenie się Sebastiana Kowalczyka (12 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty, 1 przechwyt i blok). „Seba” dał dobrą próbkę drzemiących w nim możliwości, zarówno jako skutecznego atakującego, jak i dobrego obrońcy – dokładając do 4 zbiórek oraz przechwytu blok i najwyższy w zespole współczynnik +/- 10. 

Większa część spotkania nie zapowiadała końcowego wyniku, bowiem mimo dość wyrównanego przebiegu to gospodarze częściej utrzymywali swoje prowadzenie, które w 2 minucie wynosiło nawet 8 punktów (8:0). Mocnymi punktami biało-niebieskich byli Seid Hajrić (11 punktów, 11 zbiórek) oraz pierwszy strzelec Brandon Brown (14 punktów, 11 zbiórek, blok). Swoje punkty dołożyli również: Konrad Wysocki (9), Chase Simon (8) i Grzegorz Surmacz (6), natomiast mniej trafiał Deonta Vaughn (2) – choć w to miejsce dał równie potrzebne 6 zbiórek i 5 asyst. 

Sygnał do ataku dla gdynian dał w 25 minucie niezawodny Piotr Szczotka (8 punktów, 4 zbiórki, 3 przechwyty), który celną „trójką” wyprowadził Asseco na jednopunktowe prowadzenie (43:44) . Potem do protokołu dopisywali się: Filip Matczak (8 punktów, 2 zbiórki, 3 asysty), Przemysław Żołnierewicz (8 punktów, 4 zbiórki i przechwyt), A.J. Walton (11 punktów, 3 zbiórki), oczywiście Kowalczyk i na końcu, choć nie ostatni Ovidijus Galdikas, który do 8 punktów dorzucił szczelną obronę – 10 zbiórek i 3 bloki! Bardzo pomocny był również Lazar Radosavljević – zdobywca 10 punktów oraz 5 zbiórek i choć w tej części spotkania nie mógł wstrzelić się w kosz Anwilu, jego koledzy nie pozwolili wyrwać sobie zwycięstwa i wygralili spotkanie stosunkiem 67:58. 

Podsumowując, cała drużyna zaprezentowała przyzwoitą koszykówkę, poprawiając błędy popełnione w poprzednim spotkaniu. Asseco grało szybko i agresywnie, zdobywając dużo punktów po szybkim ataku, stratach przeciwnika i przechwytach. Na przyzwoitym poziomie punkty zdobywali rezerwowi (16). Jedyne co może martwić, to mniejsza niż normalnie liczba asyst, niższa od średniej skuteczność i kłopoty w strefie podkoszowej, gdzie zdominowali nas Hajrić i Brown, a mało widoczni byli: Roman Szymański (1 zbiórka) oraz Jakub Parzeński (2 punkty). 

Po dwóch wyjazdach czas na gorącą Gdynia Arena. Już w sobotę 18 października o godzinie 18 zjedzie do Gdyni nowy nabytek TBL – King Wilki Morskie Szczecin. Beniaminek jest wielką niewiadomą i choć ma na koncie jedną porażkę może okazać się „czarnym koniem” rozgrywek. 

Wszystkich ciekawych gry szczecinian i spragnionych sportowych emocji serdecznie zapraszamy!

Anwil Włocławek – Asseco Gdynia 58:67 (21:19, 15:14, 9:25, 13:9)

Anwil Włocławek: Brown 14, Hajrić 11, Wysocki 9, Simon 8, Surmacz 6, Eitutavičius 3, Witliński 3, Raczyński 2, Vaughn 2, Jankowski 0, Krajniewski 0, Warszawski 0

Asseco Gdynia: Kowalczyk 12, Walton 11, Radosavljevic 10, Galdikas 8, Matczak 8, Szczotka 8, Żołnierewicz 8, Parzeński 2, Czerlonko 0, Frasunkiewicz 0, Grujić 0, Szymański 0

 

 

——————————————-

źródło: www.assecogdynia.pl

foto: www.mmwloclawek.pl

 

 

 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *