Węgrzy przed meczem z Polską mieli już zapewniony udział w najlepszej czwórce turnieju. Do zawodów przystąpili bardzo rozluźnieni. Już w holu prowadzącym na boisko okrzykami próbowali zdeprymować rywali.

Polacy rozpoczęli od bardzo efektownej akcji. Miłosz Bekisz podał z lewego skrzydła nad pole bramkowe. Piłkę w powietrzy przechwycił Maciej  Majdziński, który bez problemów trafił do siatki. Kolejne akcje biało-czerwonych też były skuteczne. Trzy rzuty trzy bramki, a czwartego gola z karnego dodał Borys Brukwicki. To było najlepsze pierwsze pięć minut Polaków w turnieju (4:1). Rywale jednak szybko doprowadzili do remisu.

Pecha miał dobrze grający Tomasz Pietruszko, który podkręcił staw skokowy i na dłuższy czas, kulejąc opuścił boisko. Naszym zawodnikom nie brakowało animuszu. Wymienność pozycji też przysparzała sporo problemów Madziarom. Inna sprawa, ze rywale do boju nie wypuścili wszystkich najlepszych zawodników. Długo z pozycji ławki drużyny spotkanie obserwował chociażby leworęczny Donat Bartok (wszedł na boisku dopiero w 25 min.).

Postawa podopiecznych na tyle poirytowała trenera Janosza Gyurka, że już w 13 min (6:8) poprosił o przerwę na żądanie.  Minuty upływały, ale dalej utrzymywało się skromne prowadzenie gospodarzy mistrzostw. Pech nie odstępował naszych obrotowych. Michał Wypych po starciu z węgierską defensywą musiał skorzystać z pomocy naszego sztabu medycznego. Madziarów na pierwsze prowadzenie (10:9) w spotkaniu wyprowadził Matyas Gyori. Do polskiej bramki wszedł Daniel Szot. Dobrą skuteczność przy rzutach z 7 metrów zachował Brukwicki, który nie pomylił się przy czterech próbach. Tymczasem prowadzenie przeszło na stronę Węgrów. I to oni mieli więcej powodów do zadowolenia po pierwszej części gry.

Po przerwie rywale szybko zdobyli trzy gole i stopniowo zaczęli kontrolować przebieg meczu. Polscy kibice na pierwsze trafienie zespołu gospodarzy musieli trochę poczekać. Biało-czerwoni uzyskali je grając w osłabieniu. Mankamentem naszej drużyny była duża liczba nałożonych kar.  W 39 min wykluczeniem z gry byli zagrożeni Pietruszko i Bekisz. Węgry w tym momencie prowadzili już 22:16. W naszych szeregach dobrze na prawym skrzydle radził sobie Arkadiusz Moryto, który systematycznie przechytrzał bramkarza Imre Pasztora.

Po trzecim z rzędu trafieniu Richarda Nemesa Madziarzy w 50 min objęli prowadzenie 28:19. Polski zespół rozegrał przyzwoite spotkanie, ale było to za mało, aby pokonać Węgrów. Dla zespołu trenera Gyurka była to już piąta wygrana w turnieju.

 

Polska – Węgry 26:33 (13:15)

Polska: Szot, Skrzyniarz – Wypych,  Kowalczyk 1, Pietruszko, Janikowski, Kawka 1, Mrozowicz 2, Rolka 1, Majdziński 4, Cichocki 1, Brukwicki 4, Skibiński, Moryto 7, Bekisz 1, Mastalerz 4.

Kary: 16 min.

Węgry: Pasztor, Rozsavolgyi – Varju 1,  Mikita 1, Urban 1,  Fekete 1, Juhasz 8, Deak 1, Fuzi 6, Schmid, Nemes 4, Bartok 4,  Szilagyi 3, Gabor, Ligetvari, Gyori 3.

Kary: 10 min.

 

Sędziowali: Simone Zendali, Stefano Riello (Włochy).

 

Widzów: 600.

 

 

————————————–

źródło i foto: www.zprp.pl 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *