W głównej rundzie ich rywalami będą zespoły Węgier i Francji. Biało-czerwoni są już też pewni udziału w przyszłorocznych MŚ.

Czesi do meczu przystąpili bardzo zdeterminowani.  Nie stracili bowiem szans na awans. Chcąc zrealizować swój cel. Musieli najpierw pokonać nasz zespół pięcioma golami.  Pierwszy w protokole po stronie rzuconych bramek zapisał się skrzydłowy Miłosz Bekisz, który wykorzystał asystę od Macieja Majdzińskiego.  Rywale na pierwszą bramkę musieli czekać aż do 6 min, kiedy to Ondrej Safranek nie pomylił się z 7 metrów.

Doskonale spisywali się kibice, który przybyli w niedzielny wieczór do Gdynia Arena. Zorganizowane grupy młodzieży nie żałowały gardeł, dopingując zespół gospodarzy.  Czas upływał, a dalej wynik był nierozstrzygnięty (6:6 w 17 min).  Spory wpływ miały na to błędy techniczne popełniane przez obie strony. Trzeci wykorzystany rzut karny przez Borysa Brukwickiego pozwolił na odzyskanie prowadzenia przez polski zespół. Radość z tego faktu była bardzo krótka, gdyż rywale rzucili cztery kolejne bramki.  Polacy za szybko chcieli odrobić straty i często oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Dodatkowo rozgrzali bramkarza Filipa Herajta, który bronił nawet dobitki. Przy stanie 9:11 nasza drużyna przez minutę grała w przewadze dwóch zawodników.  Skutkowało to jednym zdobytym golem. Prowadzenie  zostało odzyskane po dwóch kontrach Macieja Skibińskiego.

Polacy, po piątym udanym rzucie z 7 metra autorstwa Brukwickiego, osiągnęli najwyższą przewagę w meczu (15:13). Niespożytą energię prezentował Skibiński, który dołożył kolejne trafienie. Wreszcie nasza defensywa zaczęła grać agresywnie, na pograniczu faulu. Czesi imali się różnych rozwiązań. Decydowali się nawet na wycofanie bramkarza.

Dwa potężne rzuty Vaclava Franca pozwoliły rywalom chwilowo na zniwelowanie strat do dwóch punktów.  Czesi w większość akcji ustawiali pod tego barczystego rozgrywającego. W naszej drużynie dalej udane harce prezentował Skibiński, który nie tylko grał skutecznie, ale także przejmował bezpańskie piłki.  Po zespołowej akcji piłka trafiła do Tomasza Pietruszko, który z koła podwyższył na 25:18. Czesi w swoich szeregach mieli za mało atutów, aby móc poważnie zagrozić gospodarzom turnieju. Przekonywująca wygrana jest także pochodną dobrej postawy między słupkami Jakuba Skrzyniarza.

 

Jeszcze niedawno miałem ciężką kontuzję. Myślałem, że nie uda się mi na czas wyleczyć. Dlatego cieszę się, że mogę tu być, rzucać bramki i awansować. Doping kibiców naprawdę niesie nas. Dzięki temu możemy wznieść się na wyżyny naszych możliwości – powiedział wybrany najlepszym polskim zawodnikiem meczu z Czechami, Maciej Skibiński.

 

Wypowiedzi pomeczowe:
Rafał Kuptel, (trener repr. Polski): – Był to dla nas trudny mecz, również psychicznie. Nie jestem jednak do końca zadowolony z gry, potrafimy grać dużo lepiej, ale póki co nie możemy jakoś znaleźć swojego rytmu, ciągle czekam aż to zaskoczy i zaczniemy grać tak, jak potrafimy. Cieszę się ze zwycięstwa, dziękuję za nie chłopakom, bo na pewno włożyli wiele sił. Zespół grał do samego końca. Mamy awans do pierwszej ósemki i mistrzostw świata w 2015 r., ale nie chcemy na tym skończyć. Będziemy próbowali wywalczyć o jak najlepsze miejsce. Z Węgrami i Francją już graliśmy. Nieznacznie przegraliśmy. Gamy u siebie. Mam nadzieję, że im dalej w las, to będzie to nam lepiej wychodziło. Jeżeli chcemy coś ugrać to musimy korzystać z szesnastki zawodników.

Maciej Skibiński: – Udało nam się awansować na wymarzone mistrzostwa świata, o co walczyliśmy. Teraz gramy o to, aby ugrać jak najwięcej. Zobaczymy na ile starczy nam sił i umiejętności. Nasza gra wyglądała już dużo lepiej niż w poprzednich meczach, szczególnie w tym z Niemcami. W obronie staliśmy bardzo twardo, mieliśmy szanse na kontry i szybkie środki, stąd zdobyliśmy łatwe bramki.

Libor Hrabal, (trener repr. Czech): – Mieliśmy szansę awansować do drugiej rundy, ale do tego potrzebna była wygrana pięcioma bramkami. W pewnym momencie prowadziliśmy trzema bramkami, ale niestety potem Polacy nas dogonili, a następnie wyszli na prowadzenie. Próbowaliśmy zmieniać nasz system gry w defensywie. Niestety nie przynosiło to efektów. Rzuciliśmy w tym meczu dwadzieścia bramek i to było za mało, żeby pokonać polski zespół.

Ondrej Safranek:Zgadzam się z moim trenerem. Mieliśmy sporo szans na to, żeby wygrać to spotkanie, ale popełniliśmy wiele błędów. Brakowało nam skuteczności i wydajności w ataku. W drugiej połowie źle funkcjonowała nasza obrona.

 

Polska – Czechy 27:20 (12:11)

 

Polska: Szot, Skrzyniarz – Wypych,  Kowalczyk 3, Pietruszko 1, Janikowski 1, Kawka, Mrozowicz 1, Rolka 4, Majdziński 3, Cichocki, Brukwicki 5, Skibiński 7, Moryto, Bekisz 2, Mastalerz.

Kary: 12 min.

 

Czechy:  Hrdlincka,  Psenica – Kyvala 1, Franc 6, Biciste 1, Zeman 1, Kasperek 1, Mubenzem 4, Kucera 1, Safranek 2, Brezina, Stohanzl, Herajt, Dedecek 2, Doricak, Dolejsi 1.

Kary: 10 min.

 

Sędziowali: Aleksiej Kijaszko, Dmitrij Kisielew (Rosja).

 

Widzów: 1600.

 

 

———————————————–

źródło i foto: www.zprp.pl 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *