przegrała z WKS Gryf Wejherowo 0:1 i odpadła z dalszych rozgrywek.  

Arka została skarcona za kompletny brak walki, a odegrał się na niej, jej wychowanek Michał Fierka, który znakomitym uderzeniem zza pola karnego nie dał szans Miszczukowi. Gryf był stroną przeważającą w tym meczu, to on stwarzał sobie sytuacje i tak naprawdę dla Arki ten wynik to był najniższy wymiar kary. 

Znakomicie w zespole Gryfa grał Krzysztof Rzepa, który wkręcał w ziemię obrońców Arki na prawej stronie boiska. Rzepa miał szansę przypieczętować zwycięstwo Gryfa bramką na 2:0, ale nie wiedzieć czemu, w idealnej sytuacji gdy stał oko w oko z Miszczukiem oddał piłkę partnerowi zamiast strzelać. 

Mówiąc delikatnie, kibice Arki nie byli zachwyceni poziomem widowiska i postawą swoich piłkarzy. Ponad setka kibiców na ten mecz przyjechała rowerami, pokonując odległość około 30 km, wkładając w to o wiele więcej wysiłku niż ich piłkarze w ten mecz. Kibice Arki, w pewnym momencie po prostu przerwali doping, krzyknęli: „Biegać walczyć i się starać, w Arce trzeba zapier…” i dalej już nie śpiewali. Piłkarze po meczu chcieli poprzybijać piątki swoim kibicom, ale chyba żaden z nich nie był na to chętny. 

Zły na swoich piłkarzy był też Dariusz Dźwigała, który na konferencji stwierdził, że zabrakło jakości, nad którą cały czas zespół pracuje. Dość łagodne określenie na fakt, że Arka w całym meczu (!) nie oddała ani jednego celnego strzału.

 

Koszulka Arki zawiśnie teraz w „galerii pokonanych”, jeśli można tak nazwać kolekcję koszulek piłkarskich przeciwników, których pokonał Gryf. Z drugiej strony, może to frazes, ale w końcu Arka może skupić się na lidze, a w zeszłym sezonie Puchar Polski odbił się jej czkawką.

 

Adam Kamiński

 

 

———————————-

 

źródło i foto: www.arka.gdynia.pl 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *