Na meczu pojawił się prezes PLFA Jędrzej Stęszewski, który m.in. wykonał sędziowski rzut monetą. Jako pierwsi piłkę odbierali gospodarze. Po jednej z wielu bardzo dobrych akcji powrotnych tego dnia w wykonaniu, spragnionego gry, powracającego po kontuzji Charlesa McCrea Jastrzębie rozpoczęły swoją serię ataku w okolicach trzydziestego jarda od własnego pola punktowego. Już po czterech minutach gdyńska maszyna wniosła piłkę w endzone Warsaw Eagles i Jastrzębie prowadziły 7:0. W serii tej Seahawks będąc na swojej połowie zdecydowali się na granie w czwartej próbie. Dzięki powodzeniu akcji seria ataku została podtrzymana. 

Drużyna z Pomorza nie cieszyła się długo z prowadzenia. Orły potrzebowały raptem dwóch i pół minuty na to, by doprowadzić do remisu. Najważniejsze zagranie w tej serii wykonał Szymon Modzelewski, który po długim podaniu Kevina Vye’a zdobył blisko pięćdziesiąt jardów. Amerykański rozgrywający Eagles dokonał dzieła – po ładnej zmyłce sam zameldował się z piłką w polu punktowym rywali. 

Druga kwarta rozpoczęła się znakomicie dla gospodarzy. Świetne zagranie obronne pozwoliło Jastrzębiom uzyskać dwa punkty. Następująca seria ofensywna gdynian przyniosła im drugi tego dnia touchdown, gdy podanie Lance’a Kriesiena wykorzystał Paweł Fabich. Raptem kilka minut później w roli głównej wystąpił znakomicie dysponowany i mocno tego dnia eksploatowany Tunde Ogun. Jego ośmiojardowy bieg pozwolił gospodarzom prowadzić już aż siedemnastoma punktami. Oznaczało to, że Orły potrzebowały wykonać przynajmniej trzy akcje punktowe by doprowadzić do remisu bądź wyjść na prowadzenie. 

Od tego momentu inicjatywa należała do zespołu ze stolicy, który walczył o prawo gry w trzecim SuperFinale z rzędu. Przyłożenie Marcina Jodłowskiego zmniejszyło dystans do dziesięciu punktów, ale jeszcze nie zapowiadało mających nadejść emocji. Co prawda jeszcze przed końcem drugiej kwarty warszawianie mieli świetną szansę na skuteczne kopnięcie z pola. Zagranie Jamie’go Boyle’a było dobre, ale kopnięcie uprzedził gwizdek sędziów – Jastrzębie poprosiły o przerwę na żądanie. Powtórka Orłom nie wyszła. Kopnięcie zablokowali zawodnicy formacji specjalnej zespoły gospodarzy. 

Sportowa Gdynia rozmawia z Tomaszem Białym: {mp3}Seahawks/Bialy{/mp3}

Druga połowa zaczęła się bardzo dobrze dla przyjezdnych, natomiast gospodarzy, jakby ktoś w szatni podmienił. Popełniali liczne błędy, co sprawiło, że Eagles uwierzyli, że mogą z Gdyni wywieźć zwycięstwo.

Akcją biegową na przyłożenie popisał się Clarence Anderson. Gracz ten, nominalnie występujący na pozycji skrzydłowego, przez większą część spotkania  zastępował kontuzjowanego running backa Colby’ego Goodwyna. To do Andersona należało przyłożenie w czwartej kwarcie. Dzięki niemu Orły po raz pierwszy w niedzielnym półfinale wyszły na prowadzenie. Na szczęście gospodarzy zmobilizował ich quarterback Lance Kriesien. Po jego akcji Eagles mieli już tylko niewiele ponad siedem minut na odzyskanie prowadzenia. Dodatkowo doświadczenie, zwłaszcza Tunde Oguna, który nie silił się na efektowne akcje, ale umiejętnie i zgodnie z przepisami grał na czas, jak również świetna postawa obrony Jastrzębi połączona ze znowu skuteczną grą biegową pozwoliły gdynianom być górą w dramatycznej końcówce spotkania. 

Sportowa Gdynia rozmawia z Maciejem Cetnerowskim: {mp3}Seahawks/Cetnerowski{/mp3}

 

Na pewno graliśmy dzisiaj pod wielką presją z tego powodu, że finał odbędzie się na naszym terenie. Naturalnie to też motywowało zawodników. Uczyniliśmy wielki krok do mistrzostwa, ale też najważniejszy jeszcze przed nami – powiedział Maciej Cetnerowski, trener Seahawks Gdynia. 

 

Ten epicki mecz niestety zakończył się bardzo bolesną i niespodziewaną przez nas porażką. Jego przebieg uosabia cały nasz niezwykle trudny sezon. Trudne początki, kontuzje, ale też determinacja, gonienie wyniku i walka do końca. Do niewyobrażalnie licznego grona kontuzjowanych zawodników niestety dołączył w pierwszej połowie nasz running back Colby Goodwyn. Potem urazu doznał jeszcze nasz defensywny liniowy Konrad Paszkiewicz. Po prostu brakuje mi słów w obliczu takiej plagi kontuzji. W odróżnieniu od naszego poprzedniego meczu z Seahawks, tym razem to my traciliśmy piłkę. Pomimo licznych błędów walczyliśmy dalej i w czwartej kwarcie wyszliśmy na prowadzenie. Dramatyczną końcówkę, w której wydawało się, że ponownie wychodzimy na prowadzenie ciężko opisać w słowach. Nie powinniśmy byli doprowadzać do takiej sytuacji. Choć wykazaliśmy się dużą determinacją, na pewno stać było nas na więcej. Gratulujemy zawodnikom Seahawks za znakomitą grę, szczególnie że bardzo dobrze wiemy jak wielka jest presja gry w SuperFinale, w związku z rozgrywaniem go w swoim mieście. Gdynia przyjęła skuteczną taktykę konsekwentnej gry biegowej i to zaprocentowało – skomentował Roman Iwański, prezes Warsaw Eagles. 

W ataku Seahawks bardzo dobrze prezentował się running back Tunde Ogun. Znakomicie w formacjach specjalnych grał Charles McCrea.  Michał Garbowski i Paul Wright świetnie kierowali poczynaniami formacji obrony Jastrzębi. Bardzo ważnymi przechwytami w popisali się Piotr Nawrot w pierwszej kwarcie i Peter Plesa w czwartej. 

Najlepszym zawodnikiem Warsaw Eagles był skrzydłowy Szymon Modzelewski. Bardzo dobrze grał wszechstronny Clarence Anderson. Niezłymi biegami i podaniami popisywał się Kevin Vye. Na słowa uznania zasłużyła postawa linii ofensywnej Orłów w drugiej połowie. W obronie wyróżnili się cornerbackowie, którzy ograniczyli grę podaniową Jastrzębi. 

Dla Warsaw Eagles był to ostatni mecz w tegorocznych rozgrywkach. Drużyna ze stolicy zakończyła rozgrywki z ośmioma zwycięstwami i trzema porażkami. Za dwa tygodnie na Stadionie Miejskim w Gdyni Jastrzębie zagrają o swój drugi tytuł mistrzów PLFA. Rywalem – Panthers Wrocław, którzy „postraszyli swoich finałowych przeciwników dzień wcześniej gromiąc Kozły Poznań 32:0. Mecz z trybun gdyńskiego stadionu obserwował trener wrocławian Mott Gaymon.

 

Seahawks Gdynia – Warsaw Eagles 31:28 (7:7, 17:7, 0:14, 7:0) 

I kwarta:
7:0 przyłożenie Lance Kriesiena po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
7:7 przyłożenie Kevina Vye’a po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jamie Boyle) 

II kwarta:
9:7 dwa punkty dla obrony po powaleniu przez Łukasza Płaczka zawodnika Eagles z piłką w jego polu punktowym
17:7 przyłożenie Pawła Fabicha po 15-jardowej akcji po podaniu Lance’a Kriesiena (podwyższenie za dwa punkty Charles McCrea)
24:7 przyłożenie Tunde Oguna po 8-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
24:14 przyłożenie Marcina Jodłowskiego po 7-jardowej akcji po podaniu Kevina Vye’a (podwyższenie za jeden punkt Jamie Boyle) 

III kwarta:
24:21 przyłożenie Clarence’a Andersona po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jamie Boyle) 

IV kwarta:
24:28 przyłożenie Clarence’a Andersona po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jamie Boyle)
31:28 przyłożenie Lance’a Kriesiena po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich) 

 

MVP meczu: Charles McCrea (zawodnik trzeciej linii obrony Seahawks Gdynia)

Widzów: ok. 1000.

 

—————————————–

źródło: obserwacja własna oraz

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl

Foto: Ziemowit BUJKO

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *