W środowy wieczór młodzi zawodnicy gdyńskiego zespołu mieli okazję zweryfikowania swojej wartości i ta weryfikacja wypadła celująco. Oni bowiem doprowadzili do tego, że Arka odwróciła losy meczu, który wybitnie jej się nie układał.

Najpierw w kontrowersyjnej sytuacji czerwoną kartkę ujrzał Michał Rzuchowski w 31 minucie za kopnięcie w głowę Jacka Magdzińskiego, a w sześć minut później boisko na noszach opuścił Mateusz Szwoch. Wstępna diagnoza – podejrzenie złamania kości strzałkowej. Jakby tego wszystkiego było mało w doliczonym czasie I połowy Adrian Budka strzela samobójczą bramkę w sytuacji, w której piłka (gdyby jej nie dotknął) opuściłaby boisko.

Piłkarze do szatni zeszli ze spuszczonym głowami w dodatku ani oni, ani trener Piotr Rzepka nie byli oszczędzani przez kibiców, szczególnie tych z „Górki”. Piłkarzom wypominano brak ambicji i woli walki, a trenerowi… udział w ustawionym meczu z… 1998 roku. Kibic Arki jest pamiętliwy.

 

Druga połowa zaczyna się od ataków gości, którzy chcą dobić osłabioną Arkę, a trener Rzepka zdejmuje z boiska Budkę (na żądanie kibiców?) i gra va banque. Wprowadza drugiego w tym meczu debiutanta – Roberta Sulewskiego, po Macieju Koziarze, który wcześniej zastąpił kontuzjowanego Szwocha. W 54 minucie ten ostatni dostrzega Bartosza Ślusarskiego i podaje doń. Ten wykonuje zwód na linii pola karnego i pięknie przedłuża do wbiegającego Michała Szuberta, który lekko podcina piłkę nad bramkarzem i wyrównuje stan meczu (zdjęcie górne).

Żółto-niebiescy cieszą się jedynie 4 minuty, bo po istnym bombardowaniu bramki Michała Szromnika (gdzie byli obrońcy?!) Michał Kiełtyka umieszcza futbolówkę pod poprzeczką gdyńskiej bramki. Arka znów goni wynik. Na szczęście krótko, bo w 60 minucie znów Koziara, zaznacza swoją obecność w meczu. Ogrywa dwóch obrońców Puszczy i podaje piłkę do Pawła Wojowskiego, który schodzi do środka pola karnego i strzela mimo asysty Longinusa Uwakwe. 

Trzy minuty później długie dośrodkowanie na pole karne kieruje drugi debiutant – Sulewski, akcji nie kończy Ślusarski, na szczęście atak Arki przy słupku zamyka Szubert i gdynianie po raz pierwszy w meczu prowadzą. Przyjezdni rzucają się do wściekłych ataków ale coraz bardziej opadający z sił podopieczni Rzepki „gryzą trawę” i nie dają sobie strzelić więcej bramek. Sami mogą podwyższyć wynik, kiedy po groźnej kontrze w 82 minucie Szubert staje przed możliwością skompletowania hat-tricka, ale… minimalnie się myli.

Po czterech kolejkach arkowcy wreszcie czują smak zwycięstwa. W tej kolejce przegrywa Bełchatów, Dolcan i Olimpia Grudziądz. Zwycięża Górnik Łęczna i jest już o krok od Ekstraklasy, ale Arka, która jest czwarta wciąż ma nadzieję.

W najbliższą niedzielę Arka spotka się z Chojniczanką w Chojnicach. Będzie to mecz, który może przedłużyć awansowe nadzieje gdyńskiego klubu. W pierwszej konfrontacji obu ekip w gdyni było 3:2 dla Arki, a kibice przyjezdnych spowodowali wielotysięczne zniszczenia. Miejmy nadzieję, że 150 fanów żółto-niebieskich (na tyle organizator wyraził zgodę) da gospodarzom pokaz kulturalnego dopingu, który poniesie Arkę do zwycięstwa.  

 

Arka Gdynia – Puszcza Niepołomice 3:2 (0:1)

0:1 Budka 45’ (sam.)

1:1 Szubert 54’

1:2 Kiełtyka 58’

2:2 Wojowski 60′

3:2 Szubert 63′

 

Składy:

Arka: Szromnik – Cichocki, Juraszek, Sobieraj, Oleksy, Budka (50’ Sulewski), Rzuchowski, Szwoch (37’ Koziara), Wojowski (75’ Radzewicz), Ślusarski, Szubert.  

Puszcza: Sobieszczyk – Szymonik, Lizak, Uwakwe, Mikołajczyk, Zaremba, Strózik, Kałat (69’ Nowak), Kiełtyka (69’ Cholewiak), Staroń, Magdziński.  

 

Czerwona kartka: Rzuchowski (Arka 32’- za faul) 

 

Żółte kartki: Koziara, Cichocki, Sobieraj (Arka) oraz Nowak (Puszcza)

 

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź)

 

Widzów: 2517

 

 

Ziemowit BUJKO

foto: www.arka.gdynia.pl 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *