Mecz zaczął się dla gdynian dobrze. Pierwszą kwartę wygrali 20:14. Fiodor Dmitriew zgromadził 8 punktów, a A.J. Walton miał na koncie 4 asysty, na które potrzebował niecałych 5 minut.

 

W drugiej kwarcie Krzysztof Szubarga, a przede wszystkim LaceDarius Dunn dwoma trójkami dali sygnał do ataku dla gości i wynik zaczął się zmieniać. Przybysze wyszli nawet na prowadzenie, na szczęście w końcówce kwarty żółto-niebiescy raz jeszcze zwarli szeregi i do szatni schodzili z czterooczkową przewagą. Do Dmitriewa z 8 punktami przed przerwą dołączyli Ovidijus Galdikas i Piotr Szczotka. W zespole gości najskuteczniejszy był Dunn (13), a Szubarga uzbierał 8 punktów.

Druga połowa zapowiadała emocje, ale po dwóch „trójkach” Łukasza Seweryna i kolejnych dwóch – Dmitriewa, Asseco osiągnęło najwyższą przewagę w meczu – 14 punktów (54:40) na trzy i pół minuty przed końcem tej odsłony i wydawało się, że mecz jest już poukładany. W końcówce jednak Jeff Robinson o pięć punktów zmniejszył dystans do podopiecznych Davida Dedeka.

Do połowy ostatnich dziesięciu minut meczu Asseco utrzymywało bezpieczną przewagę, oscylującą wokół 10 punktów, jednak dwie niecelne próby Waltona, jeden przestrzelony wolny Szczotki, przekroczenie limitu czasu i faul Przemysława Frasunkiewicza, a z drugiej strony niesamowita skuteczność Dunna spowodowały, że przyjezdni zbliżyli się na dwa punkty, a do końca meczu pozostawały jeszcze prawie dwie minuty. A.J. Walton dorzucił jeden punkt z wolnego i wówczas trener Igor Milicic poprosił o przerwę. Nie wiadomo co powiedział swoim zawodnikom, ale po wznowieniu gry zaczęli oni (na szczęście dla gdynian) seryjnie pudłować. Dwukrotnie Dunn (w tym raz za trzy), raz Szubarga i raz Artur Mielczarek mogli zmniejszyć straty, a nawet wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, ale nie trafiali. Na 21 sekund przed syreną z kolei Galdikas wykonywał rzuty wolne, które mogły rozstrzygnąć losy meczu i… dwukrotnie spudłował, na co goście odpowiedzieli szybkim atakiem zakończonym „trójką” Dunna, która dała mu łącznie 29 punktów w meczu. Na tablicy pojawiły się zatem cztery siódemki i zanosiło na powtórkę koszmaru z pierwszego meczu tej pary w Koszalinie. Na 8 sekund przed końcem szczęścia spróbował ponownie Walton i… spudłował, ale Szczotka zebrał piłkę i dobił, dając dwupunktowe prowadzenie miejscowym (zdjęcie górne).

W odpowiedzi Dunn spróbował „trójki” i na szczęście dla rywali nie trafił. Piłkę zebrał Dmitriew, ale został sfaulowany. W pierwszym rzucie z linii wolnych niestety się pomylił. Drugi – też spudłował, nie dając gościom możliwości przeprowadzenia akcji. Piotr Dąbrowski zatem równo z syreną zdecydował się na rzut przez całą długość boiska. Piłka uderzyła w tablicę i… gdyby trafiła kilka centymetrów w lewo z wygranej cieszyliby się przyjezdni. Na szczęście dla Asseco po uderzeniu w deskę piłka opadła na parkiet i trybuny mogły wybuchnąć szaleńczym okrzykiem.

To chyba najbardziej dramatyczne zwycięstwo koszykarzy Dedeka w tej rundzie. Wygraną, double-double (16 p, 10 zb.) okrasił kapitan drużyny Piotr Szczotka, a jednej asysty i dwóch zbiórek zabrakło Waltonowi do triple-double). W zespole koszalińskim najskuteczniejszy był Dunn (29), który w tym meczu ustanowił cztery własne rekordy sezonu.

Do rozegrania pozostały jednak trzy ważne, w dodatku wyjazdowe, spotkania i nie można odpuszczać do samego końca.

Pierwsze z nich już w Wielką Sobotę w Kołobrzegu z żegnającą się z TBL – Kotwicą. Oby ta sobota była wielka dla naszych koszykarzy.

 

Asseco Gdynia – AZS Koszalin 79:77 (20:14, 18:20, 26:21, 15:22)

 

Asseco: Dmitriew 18, Szczotka 16 (10 zb.), Galdikas 14, Walton 10, Seweryn 9, Szymański 6, Matczak 3, Żołnierewicz 3, Frasunkiewicz 0, Kowalczyk 0. 

AZS: Dunn 29, Szubarga 16, Robinson 12, Harris 8, Wołoszyn 7, Dąbrowski 5, Mielczarek 0, Raczyński 0, Trybański 0.

 

Sędziowie: Ziemblicki, Putyra, Zieliński

 

Widzów: 1594

 

 

Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *