W pierwszej połowie gdynianie stanowili jeszcze w miarę równorzędnego rywala. Nie potrafili jednak doprowadzić do zakończenia misternie budowanych akcji strzałem. Stałe fragmenty gry natomiast, gdy już do nich dochodziło rozgrywali schematycznie i czytelnie dla przeciwnika.. Gospodarze pozwalali arkowcom na konstruowanie akcji, sami ograniczając się do szybkich i groźnych ataków przeprowadzanych trzema-czterema zawodnikami. Po jednym z nich w 15 minucie David Abwo pociągnął prawym skrzydłem, minął obrońcę i wyłożył piłkę nadbiegającemu Arkadiuszowi Piechowi, który dopełnił formalności. Po stracie bramki goście nie rzucili się od razu do odrabiania strat, ale dalej starannie budowali akcje. Kończyły się one jednak na liniach defensywnych Zagłębia, gdzie likwidowali je zwłaszcza Bartosz Rymaniak Jiri Bilek.

Po zmianie stron gra Arki niewiele się zmieniła, chociaż nową jakość wniósł Marcin Radzewicz, który przeprowadził kilka dobrych rajdów, ale ani Tomasz Kowalski, ani tym bardziej Arkadiusz Aleksander nie potrafili dojść do pozycji strzeleckich. W Arce wyraźnie dawał się odczuć brak Bartosza Ślusarskiego i Piotra Tomasika. Niewiele do gry wniósł wracający po kontuzji Tomasz Jarzębowski, który zresztą został po przerwie zmieniony, a filigranowy Mateusz Szwoch odbijał się od rosłych i silnych jak tury obrońców miedziowych.

W drugiej połowie Arka miała okres dobrej gry pomiędzy 55., a 65. minutą, ale jej ataki były nadal nieskuteczne. Zagłębie natomiast cały czas nastawione było na grę z kontry. W 65. minucie po błędzie i stracie gdynian w środku pola gospodarze przeprowadzili atak trójką zawodników. Wprowadzony dwie minuty wcześniej Michal Papadopoulos znakomicie zagrał między dwoma obrońcami do, wychodzącego sam na sam z Michałem Szromnikiem, Aleksandra Kwieka, a ten po położeniu golkipera przepchnął piłkę do nabiegającego Piecha, który miał przed sobą już tylko pustą bramkę (na zdjęciu).

Dzieła zniszczenia dopełnił Abwo w 75. minucie, który wybiegł z własnej polowy do piłki zagranej na wolne pole, wygrał starcie z Mateuszem Cichockim i miał już przed sobą tylko Szromnika. Efektownym zwodem położył bramkarza przyjezdnych na ziemi i posłał piłkę do pustej już bramki.

Mecz pokazał jaka przepaść dzieli Arkę od drużyn Ekstraklasy. Pieniądze co prawda nie grają, ale gdy porównamy budżety obu klubów to… refleksja nasuwa się sama. Arce być może na koniec sezonu uda się awansować do futbolowej elity. Włodarze klubu powinni jednak dokonać poważnej analizy, czy przy obecnym budżecie, w aktualnym stanie organizacyjnym i kadrowym stać gdyński klub, by rywalizować jak równy z równym z klubami z najwyższej krajowej półki (a przecież Zagłębie to reprezentant dolnej części tabeli). Bo awansować tylko po to, by w następnym roku spaść chyba mija się z celem.

W przyszłym tygodniu rewanż. Piłkarze oczywiście zapowiadają walkę o awans do finału, ale cóż oni mają powiedzieć. Jednak tak naprawdę chyba nawet najwięksi optymiści weń nie wierzą. Pora zatem skupić się na rozgrywkach ligowych, a w najbliższą sobotę na Olimpijską zawita sąsiad z tabeli, GKS Katowice, które wiosną pozostają bez zwycięstwa, ale urwali punkty obu liderom I ligi. Jeśli żółto-niebiescy chcą nadal myśleć o awansie do Ektraklasy to ten mecz bezwzględnie MUSZĄ wygrać!

 

KGHM Zagłębie Lubin – Arka Gdynia 3:0 (1:0)
1:0 – Piech 15′
2:0 – Piech 69′
3:0 – Abwo 75′

Składy:

Zagłębie: Silvio Rodić – Bartosz Rymaniak, Jiri Bilek, Elvedin Dzinić, Dorde Cotra, Manuel Curto (77′ Łukasz Piątek), Lubomir Guldan (88′ Adam Banaś), David Abwo, Aleksander Kwiek, Johan Bertilsson (67′ Michal Papadopulos), Arkadiusz Piech.

Arka: Michał Szromnik – Glauber, Kamil Juraszek, Mateusz Cichocki, Paweł Oleksy (51′ Maciej Koziara), Adrian Budka, Tomasz Jarzębowski (46′ Marcin Radzewicz), Radosław Pruchnik, Tomasz Kowalski, Mateusz Szwoch, Arkadiusz Aleksander (85′ Jakub Bach).

Żółte kartki: Kwiek, Piech (Zagłębie) oraz Aleksander, Glauber (Arka).

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).

 

 

Na podstawie relacji telewizyjnej w TVN Turbo:

Ziemowit BUJKO,

foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *