{mp3}rota{/mp3}

Po odczytaniu roty przysięgi przez Neptuna i powtórzeniu jej przez kandydatów na morsów odbyła się wspólna kąpiel w wodach Zatoki Gdańskiej. W trakcie tej kąpieli utopiono Marzannę. Topienie odbyło się w sposób ekologiczny. Morsy, którzy propagują zdrowy tryb życia i dbają o czystość wód nie zostawiaja słomianej kukły w wodzie, ale… po stwierdzeniu, że „Marzanna została utopiona” zabierają ją z powrotem, przyda się za rok.

Stowarzyszenie „Morsy Gdyńskie ” im. Jana Bobczyka działa już aktywnie 11 lat. Jego patron, uważany za jednego z prekursorów ruchu morsów w Polsce w 2002 roku zginął tragicznie podczas treningów przed kolejną imprezą sportową, w której chciał wziąć udział. Był bardzo aktywny fizycznie, biegał, jeździl na rowerze i konno, pływał, brał udział w maratonach, pięciobojach i triathlonach. W tej ostatniej dyscyplinie był w swojej kategorii wiekowej najlepszy w Polsce. A w chwili śmierci miał 65 lat.

Zarejestrowane jesienią 2002 roku stowarzyszenie „Morsy Gdyńskie”liczące obecnie 264 osoby, czynnie wciela w życie idee swojego Patrona. Jak mówi „Głosowi Gdyni” Anna Imianowska,członkini zarządu stowarzyszenia, jego członkowie nie tylko kąpią się w zimnej wodzie, hartując swoje ciała. Uczestniczą także w licznych biegach masowych, w maratonach. Niedawno jedna z przedstawicielek Morsów gdyńskich zdobyła w maratonie rozgrywanym w Finlandii brązowy medal. Morsy startują także w gdyńskich biegach masowych. Brali udział w Biegu Urodzinowym, zobaczymy ich także na starcie Biegu Niepodległości (starsi wezmą udział w marszu). Poza tym grają w siatkówkę, jeżdżą na rowerze, propagują ruch i zdrowy tryb życia. Najmłodzy z czynnych Morsów gdyńskich ma 8 lat i „morsowanie” przejął od swojego ojca, najstarszy zaś liczy sobie 83 wiosny i nadal czynnie uczestniczy w imprezach stowarzyszenia. A tych jest całe mnóstwo. Na swojej stronie internetowej stowarzyszenie chwali się udziałem swoich członków w rajdach, zjazdach, zlotach, spływach kajakowych, a także w różnych balach morsów i innych imprezach integrujacych ich środowisko. Tradycją stały się już kąpiele  noworoczne oraz topienie Marzanny i chrzest nowych morsów.

Wspomniane na wstępie próby, które musi przejść kandydat na morsa, to jak mówi „Głosowi Gdyni” Zbigniew Strzyżewski, wcielający się w postać samego Neptuna, nic strasznego. Chodzi tu raczej o śmiech i dobrą zabawę oraz symbolikę, używaną także w innych podobnych organizacjach. Próba żołądka polega na wypiciu mikstury składającej się z około 140 składników, których zawartość i proporcje są objęte najściślejszą organizacyjną tajemnicą, a którą pan Zbyszek przyrządza osobiście. Ze względu na możliwość spożycia jej przez dzieci, lub kierowców specyfik ten nie zawiera jednak alkoholu (i to jedyna tajemnica, którą Neptun nam zdradził). Próba „duży nos” to wciągnięcie tabaki, przy czym jest to tabaka „Biały Słoń”, jak twierdzą znawcy, jedna z najmocniejszych na rynku. Zostaje jeszcze próba ognia, z której w sobotnie południe zrezygnowano, z uwagi na wiatr. Próba polega na podpaleniu włosów, a następnie delikwent gasi pożar w wodzie. Dwie pierwsze próby to, jak dla mnie, pikuś (przepraszam, Pan Pikuś), ale ta trzecia… chyba więc na razie nie zostanę morsem, chociaż niektóre foczki… mhmm.

 

Ziemowit BUJKO,

foto: autor

 

 

 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *