Punktualnie o godzinie 13.00 wystrzał z „Błyskawicy” oznajmił start do Biegu Urodzinowego na dystansie 10 km. Wcześniej odbyły się liczne imprezy towarzyszące jak biegi w kategorii szkół podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych oraz marsze nordic walking. Najważniejszą imprezą był jednak bieg główny, do którego zgłosiło ponad 5000 uczestników, a linię startu wg danych organizatorów minęło 4250.

Trasa, mająca atest PZLA tradycyjnie wiodła ulicami Gdyni, a na ostatnim jej odcinku zawodnicy mogli podziwiać piękną nadmorską panoramę miasta. Widok ten wynagradzał wysiłek i pomagał zapomnieć o zmęczeniu (do tego miejsca każdy z zawodników miał już „w nogach” ponad 8 km). Na trasie biegu licznie zgromadzona publiczność dopingowała śmiałków zagrzewając ich do walki, co podkreślił już na mecie m.in. uczestniczący w biegu, dyrektor gdyńskiego GOSiR-u Marek Łucyk.  Najwięcej obserwatorów zgromadziło się oczywiście na starcie i zarazem na mecie, gdzie czas oczekiwania na kolejnych biegaczy wypełniał swoim fachowym komentarzem spiker zawodów. Jego wiedza zarówno przedmiotowa, jak i ta, dotycząca poszczególnych zawodników musiała wszystkim zaimponować.

Na samym końcu Alei Jana Pawła II, na parkingu przed miejscem postoju „Daru Młodzieży” ustawiono namiot, który pełnił rolę biura organizacyjnego biegu, a w nim na specjalnym podeście kolekcja pucharów i… wieniec laurowy dla zwycięzcy.

Ale wracamy na metę. Prezenter odlicza kolejne    upływające minuty i sekundy. Rekordu Polski już nie będzie, to wiemy. Mija 30 minuta. I oto na podbiegu do mety pojawia się oczekiwany zwycięzca. To 23-letni Marek Kowalski z Żukowa (zdjęcie górne). Wygrywa pewnie, z dużą przewagą nad konkurentami. Jego czas to 30.18. Drugi na mecie, Radosław Dudycz z Gdańska traci do zwycięzcy 26 sekund, a trzeci jest już gorszy o pół minuty. Tym trzecim jest Bartosz Mazerski  sztumski maratończyk, dla którego gdyński bieg jest jednym z elementów przygotowań do Międzynarodowego Maratonu na Antarktydzie. Przybiegają następjni zawodnicy. Jako 50 w kolejności mija metę Adam Korol, mistrz olimpijski z Pekinu w wioślarstwie, jeden z czwórki słynnych „dominatorów”. Na 61 miejscu z doskonałym czasem 35.51 przybiega pierwsza kobieta. To Ewelina Paprocka.


{mp3}Paprocka{/mp3} Jej przewaga nad konkurentkami jest jeszcze bardziej przekonująca, niż zwycięzcy. Druga kobieta Kamila Pobłocka na mecie melduje się ponad minutę później, a trzecia Aleksandra Pochramowicz, traci prawie 1,5 minuty.

90 wśród mężczyzn, z czasem  37.47 sklasyfikowany zostaje Antoni Cichończuk, 65-letni pan, który ponad cztery lata temu wygrał walkę z chorobą nowotworową trzustki. Od kilku lat bierze udział we wszystkich gdyńskich biegach. Startuje też w maratonach i półmaratonach. Jest medalistą mistrzostw świata i Europy.  W sierpniu  wybiera się na Mistrzostwa Europy Masters w maratonie, które odbędą się w Izmirze, w Turcji: – Jestem gdynianinem. Jestem wdzięczny miastu Gdynia i panu prezydentowi Szczurkowi, że umożliwiło mi wyjazd do Brazylii, do Porto Alegre, skąd przywiozłem medal mistrzostw świata. W biegach gdyńskich zawsze biorę udział, bo są doskonałą formą przygotowań do moich zawodów – powiedział na mecie.

Po około 46 minutach na mecie biegu jest już pierwszy tysiąc biegaczy, w tym około 50 kobiet. 46 minut na 10 km oznacza, że każda z tych tysiąca osób na pokonanie jednego kilometra potrzebowała mniej niż 5 minut. Zauważam gościa ubranego w garnitur, białą koszulę i muszkę. To 40-latek, Daniel Jarosik z zespołu ASA Team Biegiem po Zdrowie. Zapytany o swój niecodzienny ubiór odpowiedział: {mp3}Jarosik{/mp3}

W oczy rzuca się też grupa kilku biegaczy ubranych w białe koszulki z napisem „Padł na ryj team”.

To spontanicznie powstała i stale rozrastająca się grupa młodych ludzi, którzy codzienny stres związany z pracą głównie przy komputerze rozładowują angażując się w różne imprezy sportowe. Oprócz biegów zapowiadają swój udział także i w gdyńskim triathlonie. {mp3}Seta{/mp3}

Po godzinie i mniej więcej 5 minutach bieg kończy trzytysięczny uczestnik, a niecałe 10 minut później liczba ta wzrasta o kolejny tysiąc.

Bieg urodzinowy okazał się być sukcesem zarówno sportowym. Czy również organizacyjnym? No może, gdyby nie mały zgrzyt. Otóż na mecie okazało się, że  w Biegu Urodzinowym wystartowały osoby, które nie były zapisane na listę startową (wpisowe wynosiło 30 zł), a wbrew regulaminowi na mecie zgłosiły się po medale. Zdarzało się też tak, że raz nagrodzeni medalem przechodzili ponownie przez strefę medalową, i pobierali kolejny. Sprawiło to, że dla sporej grupy biegaczy kończących bieg po prostu medali zabrakło. Organizatorzy zapewnili taką Ilość pamiątkowych medali ile było osób na liście startowej. Przedstawiciel organizatora w związku z zaistniałą sytuacją przeprosił wszystkich, którzy ukończyli bieg, a nie otrzymali medalu i obiecał, że brakujące pamiątkowe medale zostaną im w najbliższym czasie dostarczone pocztą.

Około tysiąca osób uczestniczyło w imprezach poprzedzających bieg główny. W Marszu Nordic Walking, wzięło udział prawie 400 osób – w tym seniorzy oraz, co może zaskakiwać spora grupa młodzieży szkolnej.

Po zakończeniu nordic walking do zawodów biegowych na krótszych dystansach wystartowali uczniowie trójmiejskich szkół. Mierzyli się oni w trzech kategoriach: szkół podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych.

 

Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *