Nie inaczej było w sobotę  w Łodzi, gdzie Riviera odrobiła z nawiązką 11-punktową stratę, a Misiuk i jej dwie koleżanki zanotowały double-double!   

Sobotnie spotkanie rozpoczęło się po myśli przyjezdnych. Podopieczne Vadima Czeczuro szybko wyszły na prowadzenie, którego łatwo nie chciały oddać. Agresywną obroną gdynianki wymuszały błędy przeciwniczek, same budując swoją przewagę. Po 10 minutach prowadziły już różnicą 5 punktów- 14:9. Pomimo dobrego początku, złapała je jednak swoista zadyszka, a łodzianki do walki poderwała Olivia Tomiałowicz i wydawało się, że lada chwila sytuacja ulegnie zmianie. Zgodnie z przypuszczeniami w następnej kwarcie tak się stało. Do wspomnianej, eks-gdynianki dołączyła Aleksandra Pawlak, dzięki czemu ich drużyna prowadziła 21:15. Riviera jednak poderwała się do ataku i tuż przed końcem drugiej części spotkania Danielle Wilson po podaniu Krystyny Matsko ustaliła wynik po 20 minutach na 21:22.

Drugą połowę meczu zdecydowanie lepiej rozpoczęły gospodynie. Podopieczne Janusza Wierzbickiego kontynuowały rozpoczęte dzieło sprawiając wrażenie jakby triumf miały na wyciągnięcie ręki. Nadal imponowała Tomiałowicz wielokrotnie indywidualnie przejmując ciężar odpowiedzialności za ofensywne poczynania. Widzewianki odrobiły jednopunktową stratę, a następnie systematycznie zaczęły wychodzić na prowadzenie. W  28 minucie wygrywały już różnicą 11 „oczek” – 39:28. Jednak był to sygnał do ataku dla przyjezdnych. Gdynianki, głównie dzięki Małgorzacie Misiuk, która tuż przed decydującą odsłoną trafiając dwie „trójki” dała sygnał do ataku, Danielle Wilson oraz Natalii Małaszewskiej zaczęły odrabiać straty. Dzięki dużo lepszej obronie koszykarki Riviery Gdynia wymuszały straty zawodniczek oraz same seriami zdobywać punkty. Na najwyższe prowadzenie gdynianki wyszły w 38 minucie meczu – 46:54. Widzew zbyt nerwowo chciał ratować pełną pulę. Pudłowały Sarah Boothe Alicja Bednarek. Do końca oba zespoły grały niemal kosz za kosz i po 40 minutach na tablicy wyników było 53:58. W ten sposób Riviera osiągnęła zamierzony cel, zaczynając drugą rundę sezonu od zwycięstwa.

Wygrana dała gdyniankom dużo lepsza walka na desce. Zebrały one 55 piłek, z czego 33 na bronionej tablicy. Gospodynie miały 32 zbiórki, przede wszystkim w obronie.

Na uwagę zasługuje fakt, iż trzy gdyńskie zawodniczki zakończyły dzisiejsze spotkanie z double-double na swoim koncie. Najskuteczniejsza była dziś Małgorzata Misiuk (22 pkt, 13 zb), a wt órowały jej Danielle Wilson (13 pkt, 12 zb) oraz Natalia Małaszewska (11 pkt, 11 zb, 7 as).  W drużynie gospodyń 23 punkty zdobyła Olivia Tomiałowicz, zaś 16 dołożyła Aleksandra Pawlak.

Powiedzieli po meczu:

Wadim Czeczuro: – Cieszę się, że w końcówce zachowaliśmy więcej zimnej krwi i rozstrzygnęliśmy ten mecz na swoją korzyść. To nie było łatwe spotkanie.

Janusz Wierzbicki: – Jeśli przeciwnik zbiera aż 55 piłek, to nie mamy prawa wygrać meczu. Myślę, że ta statystyka przesądziła. Nie dawaliśmy sobie rady na deskach, w dodatku zabrakło nam Crook.

Widzew Łódź – Riviera Gdynia 53:58 (9:14, 12:6, 18:14, 14:24)

Widzew: Tomiałowicz 23, Pawlak 16, Boothe 6, Rozwadowska 4, Bednarek 2, Zapart 2, Rzeźnik 0.

Riviera: Misiuk 22, Wilson 13, Małaszewska 11, Johnson 4, Macko 4, Miłoszewska 4, Jakubiuk 0, Szymczak-Górzyńska 0.

 

—————————————–

źródło:

www.sportowefakty.pl

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.