Tarnobrzeżanie mieli przyzwoity początek, który dawał im nadzieję na dobry wynik w tym meczu. Sęk w tym, że ich najmocniejsza broń (atak) strzelała w drugiej kwarcie ślepakami. Podopieczni Dariusza Szczubiała pudłowali i z dystansu, i spod kosza. Zupełnie im się nie wiodło w ofensywie, wskutek czego mecz stał się… jednostronny.

Asseco nie miało bowiem takich problemów, zwłaszcza że opcji też nie brakowało. Na dystansie trafiali Sebastian Kowalczyk i Przemysław Frasunkiewicz, dobrze prezentował się też Filip Matczak. Gdynianie w dziesięć minut wyraźnie odskoczyli swojemu przeciwnikowi, dlatego byli już o krok od zwycięstwa. Kolejny, choć minimalny, wykonali po przerwie, kiedy to zdołali utrzymać – a później nawet powiększyć – prowadzenie.

Ale w sporcie można napisać każdy scenariusz i… każdy się kiedyś sprawdzi. Ku zdumieniu zawodników Asseco i… kibiców Stabill Jezioro zdołało jeszcze znaleźć siły i argumenty, aby kompletnie wyhamować przyjezdnych. Zawodnicy Davida Dedeka rzeczywiście stanęli w miejscu – w ataku przez ponad dziesięć minut trafili tylko jeden (!) rzut, więc gospodarze stanęli przed szansą na wyrwanie triumfu. Gdynianie znaleźli się w poważnych tarapatach, ale zdołali z nich wyjść bez szwanku, po raz pierwszy w tym sezonie wygrywając na wyjeździe.

Stabill Jezioro Tarnobrzeg – Asseco Gdynia 63:66 (23:20, 8:23, 15:18, 17:5)

Stabill Jezioro: Doaks 18, Allen 10, Łukasiak 9, Fitzgerald 9, Nowakowski 7, Krajniewski 7, Goffney 3.

Asseco: Kowalczyk 13, Szczotka 10, Frasunkiewicz 9, Seweryn 9, Galdikas 9, Walton 7, Dmitriew 5, Matczak 4, Szymański 0.

 

———————————————-

źródło: www.sportowefakty.pl, tekst: Michał Ostrowski

foto: Agnieszka Nycz, www.nadwisla.pl 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *