Początkowe fragmenty spotkania to nic innego jak tylko walka pod obręczami. Sporą różnicę robiły centymetry Raymonda Sykesa, a efektowne wejścia Odeda Brandweina w pole trzech sekund siały spustoszenie w szeregach gdyńskiej drużyny. Jednak po kilku efektownych zagraniach wysokich graczy Asseco, podopieczni Davida Dedeka zaczęli skutecznie rozbijać defensywę AZS rzutami z dystansu. Trafiali Przemysław Frasunkiewicz, Piotr Szczotka, Łukasz Seweryn i Fiodor Dmitriev. Gospodarze natomiast nie potrafili się przełamać na obwodzie, nieskuteczni byli Sek Henry, Dragan Labović i Brandwein. W osiem minut, koszykarze Asseco sześciokrotnie trafiali z dystansu. Niemoc koszalińskiej drużyny przełamał LaceDarius Dunn, który w krótkim odstępie czasu dwukrotnie trafiał zza łuku. Najwięcej kłopotów zawodnikom AZS sprawiał… Frasunkiewicz. Doświadczony skrzydłowy trafiał dokładnie z każdej pozycji. Gdy ten swoją skuteczność stracił do akcji wkroczył debiutant Ovidijus Galdikas, do którego A.J. Walton narzucał dokładne loby, a młody Litwin kończył je efektownymi wsadami. Niestety w dalszych fragmentach spotkania, gdynianie zatracili swoją skuteczność na dystansie. Wydawało się, że pod koniec kwarty koszalinianie dogonią dobrze grających podopiecznych Davida Dedeka, jednak dwie straty z rzędu i punkty Waltona i Frasunkiewicza po raz kolejny pozwoliły zachowac dystans między dwoma drużynami.

Mimo że po przerwie defensywa Akademików wyglądała nieco lepiej, to wciąż gospodarze nie znajdowali sposobu na A.J. Waltona. Filigranowy Amerykanin bez większych problemów wbijał się w strefę podkoszową AZS i tam zdobywał łatwe punkty. Przewaga Asseco Gdyni rosła z minuty na minutę, a momentami obrona gospodarzy wyglądała tak, jakby koszalinianie po raz pierwszy grali w takim ustawieniu. Akademicy byli jednak wciąż w grze dzięki dobrej skuteczności LaceDariusa Dunna.

Na początku czwartej kwarty podopieczni trenera Gaspera Okorna tracili do gości zaledwie dwa punkty, ci jednak trafili trzykrotnie z dystansu. Na trzy minuty przed końcem spotkania ważną trójkę trafił Labović, ale w odpowiedzi po raz kolejny Akademików skarcił Dmitriev. Na minutę przed końcem koszalinianie przechwycili piłkę w wyniku zaskakującej defensywy na całym boisku. Piłkę na dystansie dostał Dunn, jednak tym razem Amerykanin nie był aż tak skuteczny. Koszykarze z Gdyni nie trafili, a następnie za trzy trafił Brandwein. Tym samym gdynianie prowadzili dwoma punktami na 36 sekund przed końcem. W kolejnej akcji za dwa trafił Dmitriew, a zaraz po nim Henry. Asseco nadal prowadził dwoma punktami, gdy na linii stanął Sebastian Kowalczyk, który wykorzystał jeden z dwóch rzutów wolnych. Ten nietrafiony okazał się „piłką meczową”. Na swoją akcję Akademicy mieli dwie sekundy. Przy dobrze rozegranej akcji faulowany przy rzucie za trzy punkty był Dunn. Amerykanin wykazał się zimną krwią i wykorzystał wszystkie rzuty osobiste.

W pierwszej akcji dogrywki po raz kolejny trafił Dunn, tym razem akcję 2+1. To był pojedynek punkty za punkt, żadna z drużyn nie odpuszczała. Fenomenalny tego dnia był LaceDarius Dunn, który na swoim koncie uzbierał 34 punkty. Koszykarze z Gdyni nie byli już tak waleczni jak we wcześniejszych kwartach i ostatecznie koszalinianie zrewanżowali się za inauguracyjną porażkę.

AZS Koszalin – Asseco Gdynia 90:84 (19:24, 22:21, 15:15, 22:18, d. 12:6)

AZS: Dunn 34, Brandwein 16, Henry 13, Laboci 11, Sykes 9, Harris 4, Mielczarek 3, Wołoszyn 0, Dąbrowski 0.

Asseco: Walton 22, Dimitriew 20, Frasunkiewicz 18, Seweryn 6, Szczotka 6, Kowalczyk 5, Galdikas 5, Szymański 2, Żołnierewicz 0, Matczak 0.

 

Na podstawie relacji na http://www.azs.koszalin.pl/

autor tekstu: Patryk Pietrzala

foto: Jacek Imiołek (www.sportowiec.info)

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *