Na pomeczowej konferencji prasowej trener Paweł Sikora prezentował postawę „nic się nie stało, przegraliśmy po walce”. Miałem wrażenie (i nie tylko ja), że oglądaliśmy chyba dwa różne mecze. Faktem jest, że piłkarze Arki zaatakowali od początku meczu, ale ich ataki były chaotyczne, pozbawione jakiejkolwiek myśli i kreatywności. Podejmowali złe decyzje w konkretnych sytuacjach boiskowych. Owszem strzelali na bramkę, ale w sytuacjach, gdy raczej należało piłkę rozegrać, natomiast gdy trzeba było akcję kończyć strzałem tego nie czynili. Termalika przetrzymała początkowy napór żółto-niebieskich ten szturm żółto-niebieskich, a potem nastąpiły, jak określił to Aleksander Wójcik z portalu „Sportowe fakty”  – trzy minuty, które wstrząsnęły Gdynią. Najpierw w 34 minucie Łukasz Pielorz  dobiegł lewą stroną do podania i z około 20 m strzelił tak nieszczęśliwie dla gospodarzy, że piłka otarła się o nogę  Kamila Juraszka i poszybowała wysoko, po czym spadła „za kołnierz” wysuniętemu przed bramkę Michałowi Szromnikowi.

Zanim miejscowi otrząsnęli się z tego, co się stało szybki kontratak przyjezdnych zatrzymał się na… nodze Juraszka, rzut karny (na zdjęciu) pewnie wykonał Jakub Biskup i było 2:0 dla Słoni.

Arkowcy znaleźli się „na kolanach” i nie byli w stanie się podnieść, chociaż w 42 minucie, gdyby Arkadiusz Aleksander lepiej uderzył głową bezpańską piłkę po dośrodkowaniu wzdłuż bramki, byłaby szansa na odwrócenie meczu. Niestety w drugiej połowie z każdą minutą schodziło z gdynian powietrze. Niewidoczny był Piotr Tomasik, a Radosław Pruchnik snuł się po boisku. Ochotę do gry przejawiali tylko niektórzy. Przyjezdni zaś nie tylko grali dobrze w obronie, ale bardzo groźnie kontratakowali kilkoma zawodnikami i byli o krok od zdobycia trzeciego gola.

W 73 minucie po mocnym strzale Adriana Budki, Sebastian Nowak odbił piłkę przed siebie dopadł do niej Aleksander i głową z kilku metrów zdobył kontaktowego gola. I właściwie wówczas dopiero Arka zaczęła grać. Zrobił się mecz. Każdy atak gospodarzy natychmiast spotykał się z kontrą podopiecznych Krzysztofa Lipeckiego. Michał Szromnik co najmniej dwukrotnie zrehabilitował się za pierwszą puszczona w meczu bramkę, broniąc silne strzały rywali w sytuacjach jeden na jeden, nawet dwa na jeden.

W 79 minucie podciągnął lewą stroną Krzysztof Sobieraj, idealnie dośrodkował w pole bramkowe, ale… Michał Szubert główkował obok bramki. 5 minut później fantastyczny strzał oddał Mateusz Szwoch, piłka zatrzymała się na słupku, zakotłowało się pod bramką Słoni, ale jedynym efektem był… poturbowany Szubert.

Sędzia przedłużył mecz aż o sześć minut i w ostatniej akcji meczu na polu karnym gości pojawił się nawet Michał Szromnik, ale… niczego to już nie zmieniło. Termalica wygrała zasłużenie będąc pod każdym zespołem lepszym, mającym pomysł na grę i konsekwentnie go realizującym. Arce tego zdecydowanie brakowało. Dwadzieścia dobrych minut nie może zaciemnić obrazu całego meczu.

Pierwszy raz w sezonie w meczowej osiemnastce Arki nie było żadnego obcokrajowca, po tym, jak trener Sikora karnie do rezerw przesunął Marcusa Viniciusa da Silvę. Można zrozumieć trenera, jednak czy musiał to zrobić akurat przed ostatnim spotkaniem, nie mógł poczekać?

 

Wypowiedzi trenerów:

Krzysztof Lipecki (trener Niecieczy): – Gratuluję moim zawodnikom. Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu i taki był. Jesteśmy rozczarowani, że runda się kończy, bo jesteśmy w dobrej dyspozycji. Mam nadzieję, że odbiór całej rundy się lekko poprawił. Jesteśmy szczęśliwi po wygranej w Gdyni. Walczymy o zwycięstwo w każdym meczu i musimy patrzeć na swoją grę. Jak będziemy dobrze grać, to tabela wykrystalizuje nam cele.

Paweł Sikora (trener Arki): – Często powtarzam zawodnikom, że mecz zawsze można przegrać, ale po walce. I tak dziś się stało. Nie mam do nikogo pretensji, jeśli chodzi o zaangażowanie i grę. (…) Jeżeli chcemy coś w tej lidze osiągnąć, to potrzebujemy wzmocnień. (…) Jeśli nie to będziemy czasami wygrywać, a czasami przegrywać. Potrzebujemy trzech nie uzupełnień, ale wzmocnień. Inaczej możemy o nakreślonych celach zapomnieć! Pamiętamy, jak rok temu wyglądała runda wiosenna i wierzę, że potrafimy doskoczyć do czołówki, jeśli dojdzie do wzmocnień. To jest po prostu niezbędne i to jest moje założenie na przerwę zimową. Potrzebujemy zawodników na pozycje ofensywne – do ataku, środka pomocy i bok pomocy. Dobrze byłoby mieć rywalizację na pozycji bramkarza, ale Michał to zawodnik o dużym potencjale i w niego bardzo wierzymy. Dziękuję zawodnikom i kibicom, którzy byli z nami do końca. Wspierali nas w ciężkich i gorszych chwilach.

 

Arka Gdynia – Termalica Bruk-Bet Nieciecza 1:2 (0:2)

0:1 – Łukasz Pielorz 34′
0:2 – Jakub Biskup (k.) 37′
1:2 – Arkadiusz Aleksander 73′

Składy:

Arka Gdynia: Michał Szromnik – Adrian Budka, Kamil Juraszek (55′ Michał Szubert), Krzysztof Sobieraj, Marcin Radzewicz, Tomasz Jarzębowski, Radosław Pruchnik (88′ Łukasz Jamróz), Michał Rzuchowski (55′ Paweł Wojowski), Mateusz Szwoch, Piotr Tomasik, Arkadiusz Aleksander.

Termalica Bruk-Bet Nieciecza: Sebastian Nowak – Karol Piątek (89′ Rafał Kujawa), Bartosz Kopacz, Dalibor Pleva, Łukasz Pielorz, Krzysztof Kaczmarczyk, Dawid Sołdecki, Piotr Piekarski (80′ Szczepan Kogut), Jakub Biskup, Damian Piotrowski (57′ Dariusz Jarecki), Emil Drozdowicz.

 

Żółte kartki: Krzysztof Sobieraj (Arka) oraz Karol Piątek, Dalibor Pleva, Sebastian Nowak, Rafał Kujawa (Termalica Bruk-Bet).

 

Sędzia: Marcin Szrek (Kielce).

 

Widzów: 3514.

 

Ziemowit BUJKO,

foto: autor

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *