A zaczęło się fatalnie, bowiem w 13 minucie Michał Szromnik nie utrzymał piłki w rękach po strzale Marcina Smolińskiego, a Dariusz Gawęcki z najbliższej odległości wpakował ją do siatki. Chwile później mogło być już 2:0, bowiem Piotr Ruszkul z 6 metrów po zagraniu Adama Cieślińskiego nie trafił w bramkę. Arka tradycyjnie długo wchodziła w mecz i tylko indolencji strzeleckiej gospodarzy może zawdzięczać, że nie musiała odrabiać więcej bramek. Pewnym usprawiedliwieniem może być fakt, że pierwszą połowę żółto-niebiescy grali pod wiatr.

Po przerwie ten sam wiatr stal się sprzymierzeńcem gdynian, którzy dość szybko wyrównali stan meczu, zaskakując gospodarzy skomasowanym atakiem od pierwszego gwizdka po powrocie na boisko. W 53 minucie Arkadiusz Aleksander dopełnił formalności po pięknej wrzutce na pole karne Michała Rzuchowskiego, trącił lekko piłkę nie dając szans Bartoszowi Fabiniakowi.

W 77 minucie Mateusz Szwoch z głębi pola wyłożył piłkę Piotrowi Tomasikowi, który pięknym uderzeniem z dystansu, nie bez pomocy wiatru, pokonał Fabiniaka. Arka zaczęła przejmować kontrolę nad meczem, ale najlepsze miało dopiero nadejść. Pod koniec 86 minuty Rzuchowski w okolicach środkowego koła przyjął na pierś wybitą grudziądzan piłkę po wrzutce Radosława Pruchnika, pozwolił jej się dwukrotnie odbić o murawę, a następnie prawą nogą potężnie huknął „za kołnierz” wyciągniętemu jak struna Fabiniakowi. Piłka wysokim łukiem przeleciała nad głowami obrońców i ponad interweniującym bramkarzem, odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki. Bramkę można obejrzeć tu:  http://www.sportowefakty.pl/pilka-nozna/396535/kapitalna-bramka-w-i-lidze-to-trzeba-zobaczyc-wideo 

Biało-zieloni byli tak zaskoczeni, że omal nie stracili kolejnej bramki w następnej akcji, kiedy po wznowieniu gry Arka przeprowadziła kontrę, którą strzałem zakończył Aleksander, ale tym razem Fabiniak był na miejscu.

Ppo tym meczu Arka ma już tylko dwa punkty straty do prowadzących w walce o Ekstraklasę Bełchatowa i Górnika Łęczna, a niedawny wicelider tabeli Olimpia spadła na miejsce siódme, mając o cztery punkty mniej.

 

Wypowiedzi trenerów:

Paweł Sikora: W przerwie musiałem nieco przeorganizować naszą grę, trochę ją uprościć, cofnąć do obrony Tomka Jarzębowskiego, a zaczął fajnie rozgrywać Michał Rzuchowski – był dużo aktywniejszy w środku pomocy. Marcus też trochę ożywił prawe skrzydło. Po ciężkim, bardzo ciężkim boju przyszły nam te punkty, na pewno nie było łatwo. Można powiedzieć, że wyrwaliśmy dziś te punkty, ale taka jest piłka. Na pewno trzeba dodać, że pierwsza bramka z naszej własnej winy, ale były też takie mecze, że Michał Szromnik nam pomagał, a dzisiaj my mu pomogliśmy, bo nie był to jego najlepszy dzień, ale takie mecze się zdarzają. Czasami bramkarz ratuje punkty, a dzisiaj zawodnicy z pola je uratowali. Od tego jest zespół, od tego jest drużyna.

Widać, że jesteśmy razem, wchodzimy na boisko i schodzimy z niego jako jeden zespół. Potrafimy się razem cieszyć, a przecież w szatni razem przeżywaliśmy już ciężkie chwile. Tak jak dziś jest u trenera Kafarskiego, gdy są ciężkie momenty i jest trudno z tego wyjść, ale ta cierpliwość, którą dostaliśmy w Gdyni, ja i moi zawodnicy, się opłaciła, ale to nie jest jeszcze koniec. Zostały nam dwa ciężkie mecze, zresztą w tej lidze nie ma meczy łatwych. Życzę powodzenia trenerowi w następnych meczach.

Tomasz Kafarski: Gratuluję trenerowi, gratuluję Arce zwycięstwa. Dzisiaj widzieliśmy jaka jest cienka linia między dobrem a złem. Gra mojego zespołu, sposób gry jaki przyjęliśmy, zaangażowanie, jego realizacja, wyglądały najlepiej w tym sezonie, zagraliśmy najlepszy mecz. To my powinniśmy wygrać to spotkanie, a nie drużyna Arki, ale wygrywa ten zespół, który strzela bramki. Żal mam do swojej drużyny o to, że gdy bramkarz popełnia błąd i zdobywamy bramkę, nie dajemy mu szansy na popełnienie kolejnych błędów.

Robiliśmy wszystko dookoła pola karnego, tylko nie oddawaliśmy strzałów i tego zdecydowanie zabrakło. Przegraliśmy ten mecz zdecydowanie w skuteczności, ale przegraliśmy z zespołem, który ma w swoich szeregach takich zawodników jak Aleksander i Tomasik, którzy potrafią w odpowiednich momentach, w niecodziennych sytuacjach zdobyć bramki. Dla nas są to trudne chwile.

 

Olimpia Grudziądz – Arka Gdynia 1:3 (1:0)

1:0 – Dariusz Gawęcki 13′

1:1 – Arkadiusz Aleksander 53′

1:2 – Piotr Tomasik 77′

1:3 – Michał Rzuchowski 87′

Składy:

Olimpia Grudziądz: Bartosz Fabiniak – Marcin Woźniak, Michal Piter-Bucko, Michał Łabędzki, Adrian Bielawski, Dariusz Kłus (90+3′ Sławomir Mazurkiewicz), Marcin Smoliński (70′ Adam Banasiak), Dariusz Gawęcki, Piotr Ruszkul, Robert Szczot (70′ Adrian Frańczak), Adam Cieśliński.

Arka Gdynia: Michał Szromnik – Adrian Budka, Kamil Juraszek (46′ Marcus Vinicius), Krzysztof Sobieraj, Piotr Tomasik (90′ Paweł Wojowski), Marcin Radzewicz, Radosław Pruchnik, Tomasz Jarzębowski, Mateusz Szwoch (81′ Michał Szubert), Michał Rzuchowski, Arkadiusz Aleksander.

Żółte kartki: Dariusz Gawęcki, Adrian Bielawski (Arka).

 

Na podstawie relacji w Orange Sport: Ziemowit BUJKO,

Wypowiedzi trenerów i foto: www.arka.gdynia.pl 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *