a młodzieżowiec Kolejarza tylko dopełnił formalności.

Po stracie bramki arkowcy ruszyli do odrabiania strat, ale… akcje nadal się nie kleiły, a rachityczne strzały nie mogły zaskoczyć bramkarza gości. Aż wreszcie na trzy minuty przed przerwą bezbarwny dotąd Arkadiusz Aleksander wypuścił w uliczkę Piotra Tomasika, a ten sprytnym podcięciem przerzucił piłkę nad bezradnym Łukaszem Radlińskim.

 

Co stało się w przerwie w szatni Arki, że na boisko wyszła całkiem odmieniona drużyna, usiłowali dociec dziennikarze na pomeczowej konferencji. Dość powiedzieć, że pierwsza praktycznie składna akcja po powrocie na boisko odwróciła losy meczu. Po rajdzie Marcina Radzewicza lewą stroną i dośrodkowaniu (na raty, po nieodgwizdanym, przypadkowym zagraniu ręką)obrońcy strózkiego zespołu piłkę przed polem karnym spokojnie przyjął Tomasz Jarzębowski i strzelił nie do obrony „zrywając pajęczynę” z bramki gości. 

W 75 minucie okazało się jak prostą grą jest futbol.  Szromnik wybijał rzut wolny sprzed własnej bramki, piłkę głową  strącił Mateusz Szwoch, wprost do wychodzącego na czystą pozycję Aleksandera, który nie mógł zmarnować okazji na szóste trafienie w sezonie. 

Arka rozpoczynała  mecz z dołów ligowej tabeli, wynik 3:1 dał jej awans na ósma lokatę i na chwilę odpędził ciemne chmury znad głowy jej trenera.  Gospodarze nie wygrali w domu  w Gdyni od ponad dwóch miesięcy! W najbliższą środę zespół czeka jednak kolejny test w zaległym spotkaniu w Łęcznej i dopiero jeśli tam nie złego się nie wydarzy Paweł Sikora będzie mógł być spokojny o swą posadę. Póki co zaobserwowaliśmy na trybunach gdyńskiego stadionu kilku jego potencjalnych następców.

 

Wskutek tego na pomeczowej konferencji atmosfera była bardzo napięta: 

Przemysław Cecherz (Kolejarz): Mecz się bardzo dobrze rozpoczął dla nas. Graliśmy tak jak chcieliśmy, odbieraliśmy piłkę w tych miejscach, w których sobie założyliśmy. Po jednej z takich akcji wyszliśmy na prowadzenie 1:0. Po 20 minutach nie wiem, co się stało. Nie realizowaliśmy tego co sobie założyliśmy. Drużyna za głęboko się cofnęła. Tomasik strzelił nam gola do szatni. Po przerwie przegraliśmy po kardynalnych, indywidualnych błędach moich zawodników. Nie można tak grać z takim przeciwnikiem jak Arka tutaj w Gdyni! Gratuluję Pawłowi wygranej z nami. Nie wiem, może ci trenerzy, którzy zasiedli dzisiaj na trybunach nie przyjechali szukać pracy w Gdyni, ale w Stróżach? Każda porażka jest powodem do niepokoju. Wiem, że mam mniejszą presję pracy niż Paweł w Arce. Jednak taki zawód wybraliśmy i musimy być na to gotowi. Gdy zespół przegrywa, to główną odpowiedzialność ponosi trener. Nie ulega wątpliwości, że trzecia z rzędu porażka uderza we mnie. To dla nas trudne momenty i trzeba z tego wyciągać wnioski. Wiemy, gdzie leży problem i jak go rozwiązać, ale ciężko będzie do zimy to poprawić. Musimy jakoś jednak dotrwać, nie tracić punktów, bo już dawno Kolejarza nie był tak nisko w tabeli. 

Paweł Sikora (Arka): Dziękuję za gratulacje. Zrobiliśmy mały krok do przodu i niech to będzie komentarz do tego spotkania. Byliśmy zmotywowani, żeby ten mecz wygrać i konsekwentnie do tego dążyliśmy. Stróże popełniły błędy, a my je wykorzystaliśmy. Dziś przegrał np. Bełchatów i widać, jak ta liga jest wyrównana.   Trochę dopisało nam szczęście, bo nie byliśmy piłkarsko dużo lepsi od Kolejarza. Wychodzimy z jakiegoś dołka. Wychodzimy z dołka, ale miejmy trochę cierpliwości. Popadamy bowiem ze skrajności w skrajność i albo wychwalamy albo wyrzucamy wszystkich. Apeluję więc do panów o trochę etyki dziennikarskiej. Czasem wygląda to tak, że na topie u was jest ten, który napisze najbardziej kontrowersyjny artykuł. Nie burzmy autorytetu trenera, nie zwalniajmy go po trzech porażkach, a po czterech zwycięstwach nie róbmy z kolei z niego boga. Gdybym przegrał,to może w Łęcznej siedziałby na ławce już nowy trener? Wśród szkoleniowców są też tacy, którzy czekają na stanowisko. Uważam, że trzeba mieć szacunek do zawodu. Jednak pracuję w polskiej piłce i wiem, że po 2-3 porażkach wysiada się z autobusu z napisem „trener ligowy”. Ten tydzień nauczył mnie dużo pokory. W naszej grze jeszcze wychodzą upiory z przeszłości. Ten zespół nie jest przecież budowany tak jak sobie zakładaliśmy. Z listy graczy, których tutaj chciałem, jest teraz tylko Aleksander. Dlatego trzeba nam pozwolić pracować. Potrzebujemy zaufania, spokoju. Gdy wygramy dwa mecze, znów możemy doskoczyć do czołówki. Naszym celem jest walka o zwycięstwo w każdym spotkaniu.

 

Arka Gdynia – Kolejarz Stróże  3:1 (1:1)

 0:1 – Michał Bajdur 15′

 1:1 – Piotr Tomasik 42′

 2:1 – Tomasz Jarzębowski 49′

 3:1 – Arkadiusz Aleksander 75′

 

Składy: 

Arka Gdynia: Michał Szromnik – Glauber, Kamil Juraszek, Krzysztof Sobieraj, Marcin Radzewicz, Marcus Vinicius (66′ Adrian Budka), Radosław Pruchnik, Tomasz Jarzębowski, Piotr Tomasik (90 +1′ Paweł Wojowski), Mateusz Szwoch, Arkadiusz Aleksander (87′ Łukasz Jamróz). 

Kolejarz Stróże: Łukasz Radliński – Dawid Szufryn, Michał Bajdur, Marcin Stefanik (53′ Krzysztof Kaliciak), Krzysztof Markowski, Łukasz Bocian, Witold Cichy, Michał Gryźlak, Wojciech Trochim (86′ Paweł Leśniak), Cheikh Niane, Janusz Wolański (63′ Piotr Rocki).

 

Żółta kartka: Piotr Tomasik (Arka).

 

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź).

 

Widzów: 2749.

 

Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *