W pierwszym gdańskim ćwierćfinale mistrzostw Europy Rosjanie, którzy zajęli drugie miejsce w gdyńskiej grupie D, pokonali mistrza „polskiej” grupy – Francję 3:1. Rosjanie byli zdecydowanym faworytem tego spotkania i nie zawiedli. Młoda drużyna trójkolorowych nie sprzedała jednak tanio swej skóry.

W meczu od samego początku dominowali mistrzowie olimpijscy. Francuzi nie odpuszczali, ale zagrywka, głównie Muserskiego, jak i siła rosyjskiego ataku to dziś poziom nieosiągalny dla innych. Dodatkowo jeszcze Muserski jest równie przydatny w bloku, często strąca piłki, które zwykle przechodzą nad blokiem, ale 218 cm wzrostu robi swoje. Koncertowo gra Spiridonov, 100% skuteczności w przyjęciu i 75% w ataku. Dwupunktowa przewaga Rosjan na drugiej przerwie technicznej szybko zaczęła rosnąć i na koniec seta tablica wskazywała wynik 25:17 dla podopiecznych Andreja Voronkova.

W drugim secie sytuacja jakby się odwróciła. Francuzi rozpoczęli od prowadzenia 2:0, a na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:6. Dzięki atakom Ngapetha (zdobył w tym secie 9 pkt.) i serwom Lyneela ich przewaga na drugiej przerwie technicznej była już dwukrotna. Dokonane pod koniec seta zmiany w składzie rosyjskiej ekipy nie zmieniły już oblicza tego seta. Tym razem to Francuzi triumfowali w identycznym stosunku, jak w pierwszym secie ich rywale.

Trzecia odsłona tego meczu była początkowo bardzo wyrównana. Wprawdzie Rosjanie odjechali po pierwszej przerwie technicznej na cztery punkty, ale trójkolorowi zdołali tę przewagę odrobić. Ostatnie słowo przed drugą przerwą znów należało do Sbornej (16:15). Ilnykh, który w końcówce drugiego seta wszedł za Sivozheleza robił różnicę, pomimo ambitnej gry Ngapetha zarówno w ataku, jak i w obronie. W jednej z dłuższych wymian w tym secie wybronił on nawet trzy ataki przeciwników. Niestety nie wystarczyło to do zatrzymania Rosjan i set skończył się wynikiem 25:22 dla nich.

W czwartym secie Rouziera zastąpił czekoladowy Sidibe, który błysnął zarówno w ataku, jak i bloku i po jego akcjach Francja prowadziła 4:0, a potem 6:1. Czas, który wziął Voronkov musiał jednak na tyle wstrząsnąć jego zawodnikami, że nagle się odmieniła ich gra. Muserskiy przypomniał sobie jak się zagrywa, a Pavlov dołożył do tego potężne ataki. Po drugiej przerwie technicznej stawało się już coraz bardziej oczywiste, że to ostatnia partia w tym meczu. Dwa błędy Ngapetha i Sidibe zadecydowały, że Rosjanie uchwycili szansę, której nie zmarnowali. Ostatni akt tego spektaklu zakończył się wynikiem 25:21, a cały mecz 3:1 dla Rosjan i to oni zameldowali się w strefie medalowej.

 

Francja – Rosja 1:3 (17:25, 25:17, 22:25, 21:25)

 

Francja: Hardy-Dessources, Rouzier, Toniutti, Lyneel, Ngapeth, Le Roux, Grebennikov (libero), Redwitz, Sidibe, Le Goff

 

Rosja: Grankin, Pavłov, Spiridonov, Sivozhelez, Muserskiy, Apalikov, Verbov (libero) oraz Mikhailov, Makarov, Ilnykh

 

Sędziowie: Vladimir Simonovic, Peter Groenewegen

 

Widzów: 3350

  

W drugim ćwierćfinałowym meczu w ERGO Arenie doszło do rewanżu za mecz w fazie grupowej. Tym razem lepsi okazali się Bułgarzy, którzy pomimo zmęczenia po rozegranym dzień wcześniej barażu z Polską, nie dali szans ekipie Vitala Heynena.

 

Pierwszy set w tym spotkaniu, podobnie jak w pierwszym trwał ponadnormatywnie długo, chociaż po drugiej przerwie technicznej wyglądało, że Bułgarzy odrobili lekcje i wyciągnęli wnioski z porażki w pierwszym meczu. Prowadzili bowiem 16:11, po tym, gdy udanie Grozera blokował Aleksiev, ale przewagę tę Niemcy zredukowali. Bułgarzy odskoczyli ponownie na 20:17, ale dobry blok oraz kuriozalny as serwisowy po flocie Schwarza, gdy wszyscy odprowadzali piłkę wzrokiem za boisko, a ona nagle spadła przed linią, dały ponownie remis 23:23. Pierwsi setbola mieli Niemcy, ale Bułgarzy bronili. Potem prowadzenie się zmieniało, aż wreszcie podopiecznym Heynena udało się zakończyć tego seta 30:28, gdy Sokolov został zatrzymany efektownym blokiem.  

 

W trzecim secie od początku Bułgarzy zmuszeni byli gonić wynik. Na pierwszej przerwie technicznej Niemcy prowadzili 8:5, potem przewaga ich wzrosła do 4 punktów, ale tuz przed drugą przerwą po kilku efektownych, a zwłaszcza efektywnych blokach bałkańczycy doszli swoich przeciwników, ci jednak znów odskoczyli i na drugiej przerwie prowadzili 16:15. Po trzech kolejnych piłkach było już jednak 18:16 dla Junaków, głównie za sprawą Sokolova. Niemcy jednak zdołali zniwelować tę przewagę i było po 20. Po kontrataku w wykonaniu najmłodszego w ekipie Placi’ego Pencheva, zawodnika kieleckiego Effectora, Bułgarzy wyszli na dwupunktowe prowadzenie 23:21, którego już nie oddali do końca. Set zakończył się wynikiem 25:22 i widać było, że Bułgarzy są w tym momencie znacznie bardziej od Niemców „naładowani” i że to oni bardziej chcą ten mecz wygrać, a co najważniejsze dysponują odpowiednim potencjałem.

Czwarta partia to początkowo gra atak za atak, z nieznaczna przewagą Niemców na pierwszej przerwie technicznej. Do drugiej przerwy obie drużyny częstowały się nawzajem podobnymi akcjami. Bułgarzy jednak powoli zaczynali swoim przeciwnikom odjeżdżać, najpierw na 16:14, potem na 21:17. Prowadząc w takim stosunku nie popełnili już błędów z końcówki pierwszego seta, gdy podobną przewagę wypuścili z rąk i udanym atakiem Nikolova dobili podopiecznych Heynena, wygrywając ostatniego seta do 20, a cały mecz 3:1. Stali się w ten sposób ostatnim, czwartym półfinalistą, obok Rosji, Włoch i Serbii. Co ciekawe, do półfinału nie awansował żaden z zespołów, które wygrały swoje grupy i ćwierćfinał osiągnęły bezpośrednio, bez konieczności rozgrywania baraży. 

 

Niemcy – Bułgaria 1:3 (30:28, 25:27, 22:25, 20:25)

 

Niemcy: Fromm, Kaliberda, Bohme, Grozer, Schoeps, Kampa, Broshog, Tille (libero), Collin, Schwarz, M. Steuerwald (przyjmujący i 2 libero), Tischer

 

Bułgaria:  G. Bratoev, Skrimov, Yosifov, Todorov, Aleksiev, Sokolov, Salparov (libero), Penchev,, Nikolov.

 

Sędziowie: Ahti Huhtaniska, Nicholas Heckford

 

Widzów: 4200

 

Kończymy już nasze relacje z meczów ME, które odbywały się w hali w Gdyni i w następnej fazie w Gdańsku. Nie tylko „na papierze” gdyńska grupa okazała się być najsilniejszą w tych mistrzostwach. Wszystkie trzy drużyny, które z niej wyszły znalazły się w najlepszej ósemce tego turnieju, a w fazie medalowej są aż dwaj jej przedstawiciele Rosja i Bułgaria. A zatem Gdynia gościła co najmniej jednego medalistę tych mistrzostw. Czy prorocze okażą się słowa Vitala Heynena, trenera reprezentacji Niemiec, który podczas konferencji prasowej przed rozpoczęciem turnieju w hotelu „Nadmorskim” powiedział, że przy tym stole siedzi zwycięzca tych zawodów? Przekonamy się już w niedzielę, a może nawet w sobotę, jeśli do finału awansuje Bułgaria i Rosja. W każdym razie mieliśmy możliwość obejrzenia w naszym mieście solidnej porcji siatkówki na najwyższym światowym poziomie. Ciepłe słowa, jakie na temat warunków i atmosfery stworzonej przez organizatorów gdyńskiej części turnieju, padły z ust trenerów i zawodników goszczących w naszym mieście są miłą satysfakcją i pozwalają mieć nadzieję na propozycje organizowania kolejnych wielkich imprez międzynarodowych w Gdyni.

 

Gwoli kronikarskiego obowiązku odnotujmy jeszcze wyniki pozostałych ćwierćfinałów, które rozegrano w Aarhus w Danii:

 

Belgia – Serbia 1:3 (22:25, 25:22, 28:30, 18:25)

Finlandia – Włochy 1:3 (25:23, 20:25, 22:25, 22:25)

 

Z hal Gdynia i ERGO Arena przebieg mistrzostw relacjonował i utrwalał na zdjęciach:

Ziemowit BUJKO 

 

 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *