Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Sport News
Bezlitośni przyjaciele! - sobota, 10, sierpień 2019 20:10
Zamiast karnego... drugi gol! - poniedziałek, 29, lipiec 2019 20:21

Święta w Olivii (jeszcze) nie było

Święta w Olivii (jeszcze) nie było Foto: Ziemowit BUJKO

Gdańszczanie po drugim zwycięstwie w Tychach w niedzielny wieczór stanęli przed szansą na awans do półfinału i wyeliminowanie aktualnego mistrza Polski z dalszej rywalizacji.

Chęć świętowania tak spektakularnego sukcesu ściągnęła do Olivii około 5 tysięcy kibiców! Niestety, święta nie było. Mecz rozpoczął się od dość kuriozalnej bramki dla gości. Evan Cowley wyjechał za bramkę zagrać wystrzelony przez tyszan krążek, ale pechowo odbił się on tak, że trafił do Radosława Galanta, który skierował go do pustej bramki. Warto wspomnieć, że przyjezdni grali wtedy w osłabieniu. Gospodarze momentalnie ruszyli do odrabiania straty, ale każda ich próba była zatrzymywana przez świetnie dysponowanego Johna Murraya. Goście swojej okazji do podwyższenia wyniku wyczekiwali w kontrach. 

Zgromadzeni kibice nie mogli narzekać na nudę, akcję zmieniały się jak w kalejdoskopie, nikt nie odpuszczał, a bandy co rusz trzeszczały. Gdańszczanie próbowali wszystkiego, ale krążka do swojej "świątyni" nie pozwalał skierować "Jasiek Murarz". 

Od samego początku meczu pomiędzy zawodnikami iskrzyło, a w 38. minucie doszło do małych pojedynków pięściarskich. Najbardziej aktywni ze strony gdańskiej byli Kamil Dolny i Maciej Rompkowski oraz Alaksandr Jeronau i strzelec bramki, Galant ze strony GKS-u. Cała czwórka otrzymała 2+2 minuty za nadmierną ostrość w grze.  

Trzecia tercja to szaleńcze ataki podopiecznych Marka Ziętary i popisy Murraya w tyskiej bramce. Amerykanin z polskim paszportem w znakomitym stylu obronił strzały Władisława Jełakowa, Jana Krasowskij'ego i Aleksandra Gołowina. Dłużny nie pozostawał mu jego vis a vis, Cowley, który interwencją rodem z NHL zatrzymał strzał Gleba Klimienki, będącego na wprost przed jego bramką.  

Końcowe słowo w tym meczu należało jednak do zawodników Andreja Husaua. Wspomniany Klimienko tym razem wykorzystał sytuację sam na sam z gdańskim bramkarzem i w 58. minucie tyszanie mieli dwubramkową zaliczkę. Trener Ziętara postawił wszystko na jedną kartę i wycofał bramkarza. Ten manewr przyniósł jednak odwrotny skutek, a krążek w pustej bramce umieścił Tomáš Sýkora.  

Mistrzowie Polski zdołali wygrać, po raz drugi w tej serii, w Gdańsku i doprowadzili do remisu. 

 

Powiedzieli po meczu: 

Andrej Husau, trener GKS Tychy: - Jest to naprawdę dobry ćwierćfinał. Oba zespoły czekają na błędy drugiego. My się dzisiaj doczekaliśmy i wygrywamy w Gdańsku. Po meczu podziękowałem moim chłopakom za to, że pokazali dzisiaj charakter i dzięki temu wygraliśmy. Cieszę się, że już nie będę musiał w tym sezonie przyjeżdżać do Gdańska. Znam już tę trasę Tychy - Gdańsk z zamkniętymi oczami. Mecz w środę zadecyduje o tym, który z zespołów wejdzie do półfinału. Czekamy na wsparcie naszych kibiców i zrobimy wszystko, żeby wygrać.

 

Marek Ziętara, trener MH Automatyka: - Dzisiaj, uważam, był najciekawszy mecz w całej serii. Wynik pozostawał niemal do samego końca sprawą otwartą. Szkoda pierwszej bramki, krążek pechowo odbił się od bandy lub zawodnika i Galant trafił do pustej bramki. Mieliśmy dużo znakomitych okazji, zwłaszcza Rosjanie, ale krążek nie chciał wpaść do bramki. Jest to dziwny play-off pod takim względem, że my i Tychy wygrywamy na wyjeździe, atut własnego lodu nie służy. Postaramy się więc w środę po raz trzeci wygrać w Tychach. 


MH Automatyka Gdańsk - GKS Tychy 0:3 (0:1, 0:0, 0:2) 

Stan rywalizacji (do czterech wygranych): 3:3

 

0:1 - Radosław Galant - Jakub Witecki (01:09, 4/5)
0:2 - Gleb Klimienko - Alexander Szczechura (57:39)
0:3 - Tomáš Sýkora - Michał Kotlorz (59:22, do pustej bramki)

MH Automatyka: Cowley - Dolny (4), Maly; Steber, Polodna, Vitek - Tieslukiewicz, Krasowskij, Jełakow, Rożkow, Gołowin - Pastryk, Lehmann; Danieluk, Rompkowski (4), Marzec (2) - Leśniak, Samusienka; Stasiewicz (2), Pesta, Smal.

GKS Tychy: Murray - Kotlorz, Ciura; Sykora, Komorski, Michnow (2) - Górny, Bryk; Gościński, Rzeszutko, Bagiński - Jeronau (4), Novajovsky; Klimienko, Cichy, Szczechura - Kolarz; Kogut, Jeziorski, Galant (4), Witecki.


Sędziowie: B. Kaczmarek, T. Radzik - M. Bucki, R. Noworyta


Strzały: 33 - 34


Kary: 14 min. - 8 min.


Widzów: ok. 5000.

 

Następny (ostatni w serii) mecz: w środę, 6 marca w Tychach

 

 

Z hali Olivia: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

Czytany 1055 razy
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Ziemowit Bujko

tel. 606 924 771  

Kibicujemy tym wydarzeniom:

 

 

 

 

  

 

 

Najnowsze



InfoGaleria

 
Prawdziwy rollercoaster przeżyło ponad 10 tys. kibiców, którzy przyszli na stadion przy u. Olimpijskiej....
Świadomość wagi tego spotkania od początku jakby pętała Polakom nogi. Tak bardzo chcieli jak najszybciej...
Wygrał igrzyska olimpijskie, wygrał dwa razy mistrzostwa świata. Nie mógł nie wygrać w Gdyni. Ale w jakim...
Cztery mecze i tylko jeden punkt. Arka Gdynia „umocniła się” na ostatniej pozycji w tabeli PKO BP Ekstraklasy. W...

Odwiedza nas

Odwiedza nas 208 gości oraz 0 użytkowników.

Najczęściej czytane