Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Sport News
Bezlitośni przyjaciele! - sobota, 10, sierpień 2019 20:10
Zamiast karnego... drugi gol! - poniedziałek, 29, lipiec 2019 20:21

Podobnie jak przed rokiem - najlepszy Włoch! Wyróżniony

  • niedziela, Sie 04 2019
  • Napisał 

Pełne trybuny, głośny doping i mecze na miarę finałów. To był ostatni dzień BNP Paribas Sopot Open.

Najpierw na kort centralny wyszli: Karol Drzewiecki i Mateusz Kowalczyk oraz Andre Begemann i Florin Mergea. W pierwszym secie niemiecko-rumuńska para zdominowała Polaków. Begemann, czyli 136. tenisista deblowego rankingu ATP, i Mergea obronili wszystkie break pointy, wygrali zdecydowanie więcej piłek przy swoim pierwszym i drugim podaniu, dużo lepiej również returnowali. W sumie wygrali 60% akcji. W drugim secie, wzorem wcześniejszych rund, Polacy prezentowali się już znacznie lepiej. Z gema na gem grali skuteczniej i pewniej, co ważne – przy żywiołowym dopingu kompletu kibiców! Zwyciężyli do trzech i o tym, kto wzniesie w puchar za zwycięstwo, decydował match tie-break. Drzewiecki i Kowalczyk, którzy zagrali w turnieju z dziką kartą, rozpoczęli tę decydującą partię lepiej, prowadzili nawet 6:3, ale ostatecznie przegrali 8:10. Tuż po piłce meczowej serdecznie podziękowali kibicom, organizatorom i wszystkim osobom zaangażowanym w pracę przy BNP Paribas Sopot Open.

W finale singla zmierzyli się: rozstawiony z nr 1. Stefano Travaglia i turniejowa „dziesiątka” Filip Horansky. Faworytem tego spotkania był Travaglia, 95. tenisista światowego rankingu, który w drodze do finału nie stracił nawet seta. Nieco trudniejszą drogę miał 187. w tym zestawieniu Horansky –jego wczorajszy półfinał z Aslanem Karatsevem, trwający ponad trzy godziny i 20 minut, był najdłuższym meczem BNP Paribas Sopot Open.

W pierwszym secie Travaglia ponownie imponował formą i kontrolował przebieg spotkania. Do zwycięstwa wystarczyło mu jedno przełamanie. Uderzał piłkę mocno i precyzyjnie, a ambitny Słowak miał problem z odbiorem jego serwisu. Wygrał do czterech, ale po krótkiej przerwie role się odwróciły i to Horansky prezentował się lepiej, pokonując wyżej notowanego rywala 6:2. To był jednocześnie dopiero pierwszy przegrany przez Włocha set w BNP Paribas Sopot Open!

Decydującą odsłonę Travaglia rozpoczął od przełamania, a kiedy wygrał jeszcze trzy kolejne gemy prawie pewne było, że rywalowi trudno będzie odmienić losy tego meczu. Po blisko dwóch godzinach wygrał 6:4, 2:6, 6:2, dopisał do rankingu 100 punktów i w poniedziałek awansuje na najwyższe miejsce w karierze – 79! Jak powiedział podczas ceremonii dekoracji: chwil spędzonych w Sopocie nie zapomni do końca życia.

 

Foto: Antoine Floue

Czytany 84 razy
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Dział: Tenis
Redakcja

tel. 606 924 771

Kibicujemy tym wydarzeniom:

 

 

 

 

  

 

 

Najnowsze



InfoGaleria

 
Prawdziwy rollercoaster przeżyło ponad 10 tys. kibiców, którzy przyszli na stadion przy u. Olimpijskiej....
Świadomość wagi tego spotkania od początku jakby pętała Polakom nogi. Tak bardzo chcieli jak najszybciej...
Wygrał igrzyska olimpijskie, wygrał dwa razy mistrzostwa świata. Nie mógł nie wygrać w Gdyni. Ale w jakim...
Cztery mecze i tylko jeden punkt. Arka Gdynia „umocniła się” na ostatniej pozycji w tabeli PKO BP Ekstraklasy. W...

Odwiedza nas

Odwiedza nas 212 gości oraz 0 użytkowników.

Najczęściej czytane