Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Sport News
Szkoda tego trzeciego seta. Trefl gorszy od ZAKSY! - niedziela, 08, grudzień 2019 15:38
Zwycięskie "Mikołajki" Arki w Kielcach! - piątek, 06, grudzień 2019 20:07
Ważne zwycięstwo koszykarek Arki w Lyonie! - czwartek, 05, grudzień 2019 23:19

Koniec piłki ręcznej w Gdyni!

  • środa, Wrz 04 2019
  • Napisał 
Koniec piłki ręcznej w Gdyni! Foto: sport.tvp.pl

Ostrzegaliśmy, alarmowaliśmy, apelowaliśmy... Nic nie pomogło. Po dwóch sezonach w PGNiG Superlidze i spadku do I ligi drużyna piłkarzy ręcznych Arki Gdynia przestała istnieć.

- Przygoda piłki ręcznej w Gdyni dobiegła końca. Po ośmiu latach Arka Gdynia upadła z powodu braku wystarczającego budżetu do startu w nowym sezonie. Wycofujemy zespół ze wszelkich rozgrywek i rozwiązujemy klub - oświadczył Lech Ramczykowski, prezes szczypiornistów Arki Gdynia.

Wcześniej prezes klubu mówił, że jedyną nadzieją dla klubu jest pomoc z miasta. - Jeżeli miasto wesprze nas, to zaczniemy przygotowania do nowego sezonu. Jeśli nie, to będziemy musieli rozwiązać klub i piłki ręcznej w Gdyni nie będzie. Połowę potrzebnego budżetu jesteśmy w stanie zebrać, jednak to będzie zdecydowanie za mało, by wystartować w I lidze.

Chociaż decyzję miasta Gdynia odwlekano z każdym tygodniem, to przyszłość Arki zdawała się być nieunikniona. Zawodnicy na miesiąc przed startem rozgrywek nie wznawiali treningów, sami żyjąc w niewiedzy, co do przyszłości klubu. 

Klub został utworzony w 2011 roku i początkowo funkcjonował pod nazwą Spójnia Kar-Do. Zespół czynił postępy, czego efektem był awans do I ligi, a następnie w 2017 do Superligi. Pierwszy sezon w najwyższej klasie rozgrywkowym gdynianie skończyli na ostatnim miejscu w tabeli, ale wówczas w sezonie 2017/18 nie było spadków z ligi. W kolejnym sezonie, który okazał się być dla Arki ostatnim bardzo niewiele brakowało, by żółto-niebiescy utrzymali się w krajowej elicie.

Po sezonie zasadniczym zajmowali co prawda ostatnie miejsce, ale w rundzie finałowej, w której punkty liczono od nowa zawodnicy Dawida Nilssona nieoczekiwanie dla wszystkich, a chyba najbardziej dla samych siebie wygrali trzy kolejne mecze i z 9 punktami liderowali grupie spadkowej. Niestety, to było wszystko, na co stać było ten zespół. Chociaż prawdę mówiąc w domowych spotkaniach z GKS Wybrzeżem i z MKS Energą Kalisz zabrakło odrobiny szczęścia. Podobnie zresztą jak w decydującym, ostatnim meczu rozgrywek w gdańskiej hali AWF. Siedem sekund brakowało do tego, by gdynianie zagrali w barażach, ale zawodnicy Wybrzeża błyskawicznie doprowadzili do wyrównania, a potem w rzutach karnych strącili rywala zza między w otchłań.

Od razu pojawiły się głosy, że degradacja oznacza koniec ligowego szczypiorniaka pod szyldem Arki. Prezes Ramczykowski zapewniał jednak, że nie zamierza się poddawać.

- Zajęło nam trochę żeby dojść do siebie po ostatnim meczu. To było smutne patrzeć na płaczących zawodników. Sami jednak jesteśmy sobie winni, ten sezon przegraliśmy wcześniej niż w meczu z Wybrzeżem. Nie chcę jednak likwidować klubu. Celem jest start w I lidze i walka o powrót do Superligi – mówił jeszcze niedawno włodarz gdyńskiego klubu. 

Kluczowa w całej sytuacji miała być pomoc ze strony miasta, które miało uzupełnić połowę budżetu potrzebnego do startu w I lidze.

- Jeżeli miasto wesprze nas, to zaczniemy przygotowania do nowego sezonu. Jeśli nie, to będziemy musieli rozwiązać klub i piłki ręcznej w Gdyni nie będzie. Połowę potrzebnego budżetu jesteśmy w stanie zebrać, jednak to będzie zdecydowanie za mało, by wystartować w I lidze - powtarzał prezes Ramczykowski.

Oprócz kibiców na decyzję czekali przede wszystkim zawodnicy. Gdyby zespół wystartował w kolejnym sezonie, nie doszłoby do wielu zmian personalnych. Niemalże każdy, kto reprezentował Arkę w minionych rozgrywkach chciał nadal grać w żółtej koszulce. O razu po spadku z klubem pożegnało się trzech zawodników. Robert Kamyszek przeszedł do Energi Kalisz, a Dawid PrzysiekRafał Jamioł będą grać w Chrobrym Głógów.

Niestety, odwlekana decyzja władz miasta w końcu zapadła. Miasto Gdynia odmówiło pomocy finansowej klubowi, pieczętując jego los.
Jak na ironię przed startem poprzedniego sezonu, drużyna piłkarzy ręcznych Spójnia dołączyła do projektu "Wielka Arka" i pod tą nazwą występowała w PGNiG Superlidze. Podobnie, jak wcześniej wielokrotny mistrz i zdobywca Pucharu Polski wśród kobiet – GTPR (wcześniej Vistal), który został zlikwidowany jesienią 2018 roku. Rok później ten sam los podzielił zespół piłkarzy ręcznych.

 

 

------------------------------------

Źródło: sport.trojmiasto.pl

Czytany 2085 razy
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Naczelny

tel. 606 924 771

Kibicujemy tym wydarzeniom:

 

  

 

 

 

Najnowsze



Odwiedza nas

Odwiedza nas 236 gości oraz 0 użytkowników.

Najczęściej czytane